Rytuały i robienie czegoś inaczej

Są rzeczy, które lubię robić tak samo. Piję na przykład rano herbatę z szałwii i delektuję się „dolewkami”, bo zioła wtedy nie zapadają się w gorycz. Denerwuje mnie, gdy ktoś „sprząta” mi kubek, bo ten kubek staje się moim towarzyszem dnia. Mam swoje rytuały, poranne, popołudniowe, wieczorne. Ocalane nawet gdy …

Gdzie mieszka przygoda?

Wyobrażam ją sobie jako radośniejszą wersję hobbita, który zamyka na klucz swoją norkę, sprawdza, czy ma w torbie drugie śniadanie i wychodzi na znajomą ścieżkę wokół domu. Z każdym krokiem ścieżka staje się coraz bardziej ciekawa. Przygoda słyszy ptaki. Zauważa szerokie liście egzotycznej rośliny, która rośnie przy drodze i której …

Trzy namioty

Bardzo rozumiem Piotra, który na górze Tabor wyskoczył z pomysłem postawienia trzech namiotów. Gdy piszę „wyskoczył”, zastanawiam się, czy to dobre słowo, bo to dobry, życiodajny odruch: umieć się rozgościć w dobrostanie. Powiedzieć: „Tak, czuję bezpieczeństwo i szczęście, i chciał(a)bym tego więcej”. Przecież nieraz oznacza to, że już oduczyliśmy się …

„Żyj <3"

Kto powiedział, że w fartuszku można tylko do kuchni? (Choć tego dnia, uff, akurat gotowałam sporo, zacząwszy dzień od smażenia wątróbki ;). „Odpoczynek to decyzja” – pobrzmiewało na Kręgu Kobiet ciągle i ciągle od nowa. Powstrzymuje nas milion ważnych powodów. I „ważnych” piszę bez ironii, w końcu wzięły się skądś …

Za krótkie długie dni lata

Zastanawiam się tego lata, ilu rzeczy podczas niego nie zrobię i na koniec stwierdzę, że „lato było za krótkie”, a nie, że moje tęsknoty były dla mnie zbyt nieważne. Chadzam za tym przymusem zapracowania na odpoczynek, wyczekiwania na nagrodę (która się oddala i kurczy, w końcu przybierając szczątkowe formy) i …

Lot komety do odpoczynku

Wracam z urlopu w samo oko cyklonu, w wichry dziania się – tego przyjemnego, ekscytującego, ale także tego trudnego. Spadam jak kometa, która ze złotym pyłem we włosach mknęła na rowerze po asfaltach wśród pól, w prozę życia, w której stosy prania nie układają się w żadne metafory. Czy tak …

Głód zaopiekowany przez więź

Spotykam czasem ludzi, którzy przypominają dwuletnie dzieci, gdy jest im źle. Kontakt z nimi jest jednak o wiele trudniejszy niż z dziećmi, bo widzę dorosłego, ale zachowania są irracjonalne. Napady złości, życzeniowość i impulsywność. Droga szybkiego ruchu pomiędzy „chcieć coś” i „musieć to mieć teraz”. Kiedy opowiadam o dzikiej dziewczynce …

Twój lęk – po co przychodzi?

Po co przychodzi do Ciebie Twój lęk? – zapytałam dzisiaj w mailu do stałych odbiorców. Można też zapytać: „Po co Ci Twój lęk?” – bo przecież każda nasza relacja z uczuciami ma swój sens i cel. Na przykład „obmartwianie” spraw może dawać Ci poczucie wpływu i kontroli, a niepróbowanie nowych …

Gdy lęk staje się symptomem

„Cokolwiek się z nami dzieje, nie może odbywać się bez udziału ciała.   Gdy dobrze będziemy mu się przyglądać, (…) odczytamy informacje o przewlekłym napięciu czy potrzebie odpoczynku lub wyrażenia złości czy smutku.   Te potrzeby musimy jak najszybciej zaspokoić, bo kiedy nie szanujemy takich ,,próśb” ciała, zaczyna opanowywać je …

Zaopiekować się swoim lękiem

„Lęk przychodzi jako posłaniec od jednej z naszych fundamentalnych potrzeb: potrzeby bezpieczeństwa. Gdy jesteśmy bezpieczni, możemy myśleć, działać, kochać, sprawiać i rozwijać się. Lęk chce nas chronić przed zagrożeniem. Dlatego podpowiada najgorsze scenariusze albo jasno daje znać, że coś jest dla nas wyzwaniem. Pokazuje, na czym nam zależy – na …

Napełnianie życia oddechem

Dzisiaj będę razem z moimi klientami patrzeć na ich życie, wpuszczać powietrze w zakamarki, w których trzeba na co dzień wstrzymywać oddech. Doświetlać przyciemnione, gdzie z braku nadziei mogą jedynie zdziczeć konwalie. Doceniać i wzmacniać to, co już żywe, mocne jak pnie drzew. Wyruszamy w podróż ku życiu bardziej. Małgosia …

Gdy lęk mówi „dzień dobry”

Obudziłam się dziś rano w słońce i zaraz lęk zajrzał mi w oczy. Rozczochrany, jeszcze nie brał prysznica, ale już był w rozterce. Lęk za powiadomieniem, które wyświetlił ranny telefon, że moje nadzwyczaj mało rozwinięte konto na Insta zaczął oglądać znany wrocławski osteopata, wykładowca i autor książek. Lęk szepnął: „Nic …