…także to, co mówimy do samych siebie.
Gdy rodzic mówi do dziecka: „jesteś do niczego”, „zawiodłeś mnie znowu”, „nie ma tu dla ciebie miejsca” – ono w to wierzy, a słowa te stają się w jego sposobem myślenia o sobie.
Gdy mówimy podobne rzeczy do samych siebie – to także ma na nas wpływ i mimo że pewnie chcielibyśmy, by coś zmieniły na lepsze, napełniają nas jedynie poczuciem bezsilności i niechęcią do siebie.
Dlatego piszę o tej myśli jeszcze raz, choć przecież nie chcę być namolna. Wierzę i tak tego doświadczam, że zmiana naszych relacji z otoczeniem bardzo mocno zależy od tego, jak zaczynamy odnosić się do samych siebie.
Spróbuj mówić „jest mi trudno” zamiast „jestem do niczego” – i zobacz, co się zmieni.
Od „jest mi trudno” możesz zacząć widzieć, czego potrzebujesz, czego jeszcze nie umiesz i co możesz zrobić, by sobie pomóc.
Dobrego dnia 🙂
m
#bliskosiebie