Zgubiłam torbę z potrzebami

Zostawiłam na naszej letniej wsi torbę z rzeczami do mojej dorywczej pracy. Kołonotes z notatkami do warsztatów, pudełko suchych pasteli Koh-i-Noor do malowania flipczartów, nierozcięte arkusze kart potrzeb, które projektowałam z rysunkami odręcznymi na wiosenną edycję „Drogi do siebie samej”. I w końcu chciałam zrobić komplet także dla siebie. By sobie pobyć ze światem własnych potrzeb i nakarmić te nienakarmione.

Po torbę nie wiadomo, kto i kiedy pojedzie, bo wrzesień póki co przypomina poligon. Mąż rozchorował się na sam start szkoły, dzieci trzy razy w tygodniu zaczynają lekcje o 7:15, co stawia cały dom na nogi o 5:30. Od niedzieli choruje najmłodszy. W nocy oprócz kataru męczyły go nudności, więc spałam z miską przy głowie, budząc się co kwadrans.

Wyobrażałam sobie różne rzeczy, które w końcu zrobię we wrześniu, ale. Przytulam dziś te marzenia i mówię im, nie martwcie się, teraz jest tak. Bierzmy, co jest, po kropelce i ubogacajmy czym się da.

Ta torba z potrzebami, co utknęła w wakacyjnej czasoprzestrzeni, czekając na realizację, wiele mi mówi. Na przykład że:

– Opiekowanie się swoimi potrzebami, gdy jest się mamą, nie jest łatwe.

– Czekanie na czas, gdy w końcu będzie łatwo opiekować się sobą, nie ma sensu i lepiej jest to robić po kawałku każdego dnia.

– Więcej kosztuje niedowalanie sobie za torbę, która zginęła, niż kupienie sobie kremu pod oczy 40+

Nie jest problemem „znajdowanie czasu”, ale pozwalanie sobie na bycie kimś także ważnym w rodzinie i to nie staje się przez wykrzykiwanie wszystkim naokoło, że „ja to jestem na końcu” albo „mam przesrane najbardziej z was wszystkich” – bo to obciąża każdego i nie pomaga nikomu, by coś mogło się zmienić.

– Pomaga spoglądanie na siebie z życzliwością i pytanie: co mogę teraz zrobić, by poczuć się lepiej? Co wybrać, a z czego zrezygnować?

I znajduję też ulgę w tym, że tej torby nie ma – bo może chciałabym już lecieć do swoich projektów, podczas gdy od 1 września najbardziej potrzebuję spać. I to robię, gdy mnie ścina – łapię wszelkie dostępne momenty między zajmowaniem się dziećmi, pracą i domem przy tym wprowadzaniu do naszego życia gotowości na jesień. Przypominając sobie samej, że to nie ja jestem „jakaś”, ale że jest trudno.

m

#bliskosiebie #bliskodrugiego

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *