To, co nas rozświetla

To, co nas rozświetla

Bardzo lubię tę myśl.

Ona mówi mi o tym, żeby wpisywać rzeczy, które mnie wewnętrznie ładują, wysoko na listę priorytetów.

Mam dużą odporność na rutynę. W swoim życiu funkcjonowałam już w tak obciążających, trudnych i powtarzalnych okolicznościach, że mięśnie zdążyły się przyzwyczaić do dźwigania bez końca. Umiem konstruować tak grafik, by nie było przerw. Na szczęście przez ostatnie lata wiele się  zmieniło.

Życie nauczyło mnie już też – pewnie jak wielu z Was – że proza życia, zadania, praca, sprzątanie, ogarnianie jest zajęciem bez końca. Nie ma takiej ilości naszej aktywności w tej dziedzinie, która by sprawiła, że wyczerpiemy temat. Pranie odrośnie, lodówka zrobi się pusta, poukładane przedmioty rozejdą się po domu, kalendarz przyniesie kolejne zwykłe dni tygodnia. W dodatku proza życia lubi się rozpychać łokciami i zajmować dni po brzegi.

Dlatego to, co nas rozświetla od środka, potrzebuje tak bardzo zostać ocalone. Wpuszczone do kalendarza, by mogło go przeorganizować. Jak słońce, wokół którego krążą planety.

Nieskończenie wiele cudów możemy odkryć w zwykłej codzienności, jeśli spojrzymy z miłością na siebie i z zachwytem na to, co wokół nas. Ale czasem potrzebujemy zrobić coś szalonego. Coś inaczej. Wbrew rutynie.

Najlepiej każdego dnia.

Żeby życie w nas krążyło po krwiobiegu. By rozświetlało nas od środka.

Bądźcie dobrzy dla siebie <3

Małgosia

Można jeszcze dołączyć do wakacyjnej grupy rozwojowej „Praktykowanie dobrostanu”. Zebrali się w jednym miejscu piękni ludzie. Jutro pierwszy live o naszych ciężko pracujących układach nerwowych. Będziemy zajmować się własnym dobrostanem aż do 25 sierpnia. Więcej o projekcie przeczytacie TU [KLIK].

I zostało jeszcze kilka miejsc na środowy wieczorny stacjonarny warsztat o dbaniu o siebie „Miejsce na mnie” we Wrocławiu na Wyspie Mocy na Bartla 7a/2. Szczegóły TU [KLIK].