Ucieczka przed bliskością

Ucieczka przed bliskością

Woda koi. Woda uspokaja. Zobaczcie na noworodka, który w kąpieli cały się rozluźnia, bo poczuł się bezpiecznie. Może jak w brzuchu mamy. Woda mówi: oddaj mi swój ciężar, podtrzymam cię.

Woda obmywa. Z zamazanego, ubrudzonego, wyłania się kształt. Myślę o tym, myjąc ręce z ziemi. Opłukując korzenie roślin, które potrzebują napić się więcej w naczyniu i jakoś dojść do siebie, bo ktoś je w ogrodzie podeptał.

Woda odnawia. Temu, co utrudzone i umęczone, daje ulgę.

Nieodmiennie od wielu lat Wielki Czwartek jest dla mnie o obmywaniu i karmieniu. O dwóch gestach, które podtrzymują przy życiu niemowlę, dorosłego i starca. Te gesty są tak ogromnie czułe i delikatne, że chciałoby się powiedzieć: „Nie będziesz mi tego robił”. Bo to tak ogromna bliskość, że wewnętrznie chciałoby się od niej uciec. Przecież jeśli dowiesz się, kim naprawdę jestem, uciekniesz pierwszy, więc lepiej najpierw ja.

A jednak On tymi gestami opowiada, że nic go nie zrazi, że jestem dla Niego kimś niepomiernie ważnym – zna mnie, wie, jaka jestem i taką mnie przyjmuje. Obmywa wodami współczucia to, co zmęczone, zawiedzione i obolałe. Stopy, które długo szły, ale nie znalazły miłości. Za długo stały pod czyimiś drzwiami i tam też jej nie było.

Schyla się do nich nie z litością, ale ze współczuciem. Z objęciem historii, którą opowiadają. Z objęciem całego człowieka, aż do ostatniej komórki jego ciała.

Małgosia

P.S. Grupa rozwojowa online „Praktykowanie współczucia” będzie także o jego przyjmowaniu w sobie. Informacje i zapisy TU [KLIK].