Wewnętrzny album ze zdjęciami złości

Wewnętrzny album ze zdjęciami złości

Kiedy zostajemy rodzicami, wówczas to, jak ogarniamy własną złość, ujawnia się w zupełnie nowy i nieraz zaskakujący dla nas sposób. Ma też to wielkie znaczenie dla naszych dzieci.

Dzieci czytają nasze zachowania jako opowieść o nich, nie o nas. Gdy marszczymy brwi i krzyczymy, wierzą nie w to, żeśmy się zeźlili, ale że one są złe. Już jako maluchy wczytują się w wyraz naszej twarzy, by sprawdzić, czy są ok, czy niekoniecznie. Nasze wybuchy, zły humor, ostre słowa, obrażanie się i odmawianie kontaktu wpada do ich wewnętrznego albumu ze zdjęciami, zatytułowanego nie „Jak przeżywali złość moi rodzice”, ale „Kim jestem?”. Jasne, że wpadają tam także wszystkie dobre chwile i momenty przeżywania głębi wzajemnej relacji i dobrze, jeśli tych drugich jest więcej.

Kiedyś będą mówiły do siebie samych we własnych głowach – naszym głosem. Kiedy upuszczą słoik z konfiturą, powtórzą do siebie samych to, co usłyszały, gdy stłukła się szklanka, jak byli mali. Podobnie jak wtedy, gdy się rozchorują, zgubią coś ważnego albo popełnią jakiś błąd.

Jako dorośli nie mamy mocy sprawić, byśmy nigdy nie podnieśli głosu i nie powiedzieli czegoś głupiego. Kiedy jednak budujemy relację z własną złością i uczymy się nią opiekować, cała rodzina uczy się tego razem z nami. Zmienia się atmosfera całego domu. Zaczynamy być wrażliwsi na to, co dzieje się u nas i co dzieje się u innych. Pod naszym dachem robi się miejsce na różne potrzeby.

Jeśli macie ochotę pooswajać swoją złość razem ze mną i uczyć się ją obsługiwać, zapraszam na kurs online [TU – KLIK]. Do niedzieli można do niego dołączyć nadal w obniżonej cenie.

A ja ślę Wam ciepłe myśli z miejsca, w którym rozłożyło mnie przeziębienie i potrzebuję Waszych ciepłych myśli też <3

Bądźcie dobrzy dla siebie <3

M