Portal Aleteia poprosił mnie o tekst na temat poruszających karteczek ze słowami dzieci, spisanymi przez terapeutów, i opublikowanymi w grudniu w sieci.
Pomyślałam, że skoro te słowa są tak przejmujące, potrzebują być usłyszane – inaczej to wszystko na marne, a rozpacz dzieci na zawsze zostanie bezgłośnym, samotnym płaczem.
Ułożyłam je więc w krótki elementarz potrzeb dzieci.
Redakcja Aletei opatrzyła mój tekst tytułem i wprowadzeniem podobnym nieco do rachunku sumienia – przyznam, że jest mi to obce. W nurcie bliskościowym, w którym się poruszam, dzielimy się nowymi strategiami bycia z dziećmi – przez modelowanie. Jeśli chcemy uczyć rodziców, żeby nie wzbudzali w dzieciach chorobliwego poczucia winy i wstydu, podobnie odnosimy się do rodziców, nawet gdy zwierzają się z trudnych zachowań w relacji z dzieckiem. Okazujemy empatię, pytamy, jak się sprawdzają ich metody i pokazujemy, jak można inaczej.
Wiadomo, że na co dzień nosimy mnóstwo kłopotów i spraw, i że staramy się najpiej jak umiemy. Może się nam wydawać, że dzieci od nas potrzebują grania razem w Monopoly, którego nie cierpimy, albo innych skomplikowanych rzeczy.
Dzieci mówią o tym, że potrzebują czegoś zupełnie innego.
Potrzebują bliskości. Zrozumienia. Więzi.
Zobaczcie. Tekst znajdziecie TU [KLIK]
Źródło zdjęcia – portal „Życie jest warte rozmowy” TU [KLIK]