„Ludzie są jak witraże. Kiedy świeci słońce, lśnią kolorami, ale kiedy nastaje ciemność, ich prawdziwe piękno jest widoczne, pod warunkiem, że są rozświetleni od środka”.
Dr. Elisabeth Kübler-Ross (1926-2004), amerykańska psychiatra najbardziej znana ze swojej książki „O śmierci i umieraniu”, w której opisała pięć etapów żałoby.
Rozumiem radzenie sobie z życiem, i ze stresem, jako nieustanny ruch ku światłu.
Od dysregulacji, kiedy zalewają nas trudne emocje i powodują bezowocną szarpaninę albo paraliż i wycofanie – do wyregulowania, kiedy jesteśmy w stanie brać odpowiedzialność za własne życie. Uprawiać nasz własny ogródek, by coś mogło w nim zakwitać, cieszyć oczy, wydawać krzepiące owoce.
Rozumiem radzenie sobie z tym, co życie nam przyniosło, jako ruch od rozsypywania się do składania.
Jesteśmy jak witraże. Witraże mienią się kolorami, ale mają także blizny, które kleją wcześniej pokawałkowane szkło.
Radzenie sobie z życiem to także coraz lepsza znajomość własnych blizn. Opłakanie ich, otulenie, byśmy odzyskali wewnętrzną siłę.
To też rodzi światło od środka. Nie tylko znajomość własnych zasobów i naszych super-kompetencji.
Grupa rozwojowa online „Radzenie sobie ze stresem” – 27.10-24.11. Więcej TU [KLIK].
Z życzeniami dobroci dla siebie
Małgosia
Grafika: Anh Xuân / Unsplash