Wiele czytam i słucham ostatnio o tym, jak współczucie bardzo się różni od bezradności. W czasie, gdy dużo się mówi o współczuciu dla innych i współczuciu wobec siebie, może się nam wydawać, że współczucie zatrzymuje w utknięciu. W utknięciu w robieniu rzeczy, które nam nie służą. W utknięciu w poczuciu braku wyjścia z sytuacji. W utknięciu w powtarzaniu starych strategii, które rujnują nasze relacje i odbierają nam spokój.
Tymczasem dobrze przeżyte współczucie jest odważne. Pcha nas do działania. Do podejmowania ryzyka. Do szukania nowego, jeśli stare nie działa. Do pójścia, na przykład, po pomoc. Albo do wyjścia z pomocą. Do powiedzenia: „To Ci nie służy, potrzebujesz czegoś innego”.
Brené Brown jest jedną z pionierek publicznej rozmowy o wrażliwości, współczuciu i odwadze. W październiku chciałabym dzielić się z Wami w języku angielskim (który jest historycznie pierwszym miejscem mojej zawodowej specjalizacji 😉) karmiącymi treściami na temat wzajemnej relacji tych trzech wartości. I tego, jak wrażliwość, odwaga i współczucie mogą być obecne w naszym życiu i je ubogacać. Pierwszy odcinek – TU [KLIK].
Bądźcie dobrzy dla siebie 💚
M
(A jeśli chcecie odkurzyć swój angielski, przy okazji posuwając do przodu jakieś sprawy w Waszym życiu, to możemy się spotkać na sesji także w tym pięknym języku 😊)