Wykąpani w czułości ojca

Wykąpani w czułości ojca

Czekałam dziś rano na rozmowę w przedszkolu. A ponieważ nie wypiłam kawy po bardzo krótkiej nocy, w trybie oszczędzania energii przeszłam do zaciekawionej obserwacji rzeczywistości.

– Miał ubrać córce sukienkę i pampersa, a dał jej bluzkę i chodziła z pampersem na wierzchu! – opowiadała z wielkim przejęciem pewna mama o swoim mężu, a słuchała jej jedna z przedszkolnych wychowawczyń. – A jak pracuję wieczorem, wiadomo, że zawsze wtedy z synem będzie miał „dzień brudasa” i nie będzie mycia.

Wychowawczyni na recepcji przedszkola pokręciła głową także z przejęciem. – A co, jeśli to kilka dni pod rząd?

Mama ją uspokoiła: – Nie, kilka dni pod rząd to ja wieczorem nie pracuję.

– I co się dziwić potem, jak ojcowie zostają sami, bo żona umiera, i nie ogarniają – jeszcze bardziej przejęta dodała przedszkolanka.

Chciałam dodać, że mój mąż to nawet przyprowadził raz dziecko bez śniadania (prosto na zajęcia, bo tak wyszło) i potem była straszna draka, bo Pawełek nie zjadł też obiadu. I ile mi się tego dnia posypało, i wzywaliśmy pogotowie w przedszkolu, ale okazało się, że tylko głodny był, i że w sumie jestem w tej sprawie dzisiaj, gdyż tamten incydent stał się brzemienny w skutki dla Pawełka w jego przedszkolnym losie. Wygrał jednak tryb oszczędzania energii, a może taka myśl, że nie chcę dołączać do tego przejęcia, które już się obok mnie rozgrywało. Siedziałam więc dalej w milczeniu.

Mijali mnie różni ojcowie. Wszystko mi miękło w środku, gdy patrzyłam, jak trzymają swoje maluchy za rękę. Jak pomagają przebrać buty. Jak troskliwie patrzą na swoje dzieci, mimo że także (ze zmarszczką na czole) niektórzy z nich spoglądają kątem oka na zegarek i rozwijający się wraz z nim grafik zadań na dziś. Jak czule się żegnają. Jak wysyłają całuski. Jak używają zdrobnień. Jak życzą cudnego dnia.

Nie był to jeden tata. Mijali mnie ci ojcowie z każdej strony, a ja się kąpałam w tej chwili. Zanurzałam się w tej delikatności i czułym traktowaniu własnych dzieci.

I nie umiem tu napisać żadnej puenty. Jakoś w tamtej chwili pomyślałam, jaki to pragmatyzm, ta wyprasowana sukienka, i jak w ogóle się mylimy, odmawiając mężczyznom umiejętności patrzenia sercem, a kobiety pozbawiając racjonalności.

I że wolałabym dzień brudasa, ale żeby mnie ktoś tak do ostatniej chwili rozłąki trzymał za rękę, zanim pójdę eksplorować świat i nawiązywać przedszkolne relacje. I taka wykąpana w miłości miałabym całą odwagę tego świata, i siłę, żeby nie jeść szpinaku, jeśli nie mam na to ochoty.

Bądźcie dobrzy dla siebie <3

M

Fot. Juliane Liebermann / Unsplash