Zajmować się obecnością

Zajmować się obecnością

Hałas, dzikie wrzaski i balangi do białego rana, brak intymności. Takie miałam obawy odnośnie życia na campingu. Nic takiego się nie stało. To, czego doświadczyłam, było raczej jak cudowne SPA.

Campingi, na których byliśmy we Włoszech, były jak świat zatrzymany w uważnej stop-klatce. Idąc spod prysznica (węzły sanitarne tamże to po prostu bajka) w ciepły ranek albo wieczorem, albo wracając z umytym, plastikowym dobytkiem stołowym (w kolorach lata i w ilości po sztuce na głowę – i starczało! Ale o tym kiedy indziej), mijałam wielu ludzi, którzy zajmowali się obecnością.

Najłatwiej było małżeństwom z dłuższym stażem, które przyjeżdżały we dwójkę. Siedzieli przed swoimi przyczepami albo kamperami przy stolikach. W ciszy, w zamyśleniu. Często z książką. Czasem coś notując. Między nim stała lampka nocna, dająca ciepłe światło w miejscu, gdzie noc zaczyna się wraz z zachodzeniem słońca, albo doniczka ze świeżą bazylią lub kubek herbaty.

Ale wielu było też rodziców malutkich dzieci, które w przyrodzie, w miejscu gdzie wzajemnej obecności jest tak wiele, napełniały się także bezpieczeństwem i spokojem. I dzieci, i dorośli, również zajmowali się obecnością. Szli powoli, rozmawiali o tym, co widzą, uspakajali pod prysznicem.

Byli też Ci na basenie, którzy zajmowali się lekkością ciała w wodzie. Albo wygłupami z dziećmi, które piszczały i śmiały się z zachwytu.

Ci wszyscy ludzie byli jak baterie słoneczne tego miejsca. Jak system ładowania dla tych, którzy dopiero lądowali na urlopie. Wpadali na popołudnie. Co myśleli, że będą tylko biegać i zwiedzać Wenecję.

Jasne, że zdarzali się tacy, który zabierali ze sobą stare życie i od rana karmili się szumem telewizora, a gdy tylko siadali, stawali się nieobecni, przesuwając godzinami ekran telefonu. Ale wierzę, że oni także czerpali coś od tych pierwszych, bo ich obecność udzielała się osmotycznie.

Jeśli chcecie razem ze mną uczyć się praktykować dobrostan, czyli obecność, zapraszam z całego serca do Wakacyjnej Grupy Rozwojowej „Praktykowanie dobrostanu”. Grupa rusza 21 lipca i potrwa do 25 sierpnia. Projekt ten narodził się we mnie z intencją wsparcia dla wakacji, gdziekolwiek je spędzacie. W domu, w pracy, na wyjazdach (dlatego będzie lekko, w porcjach, krótko i treściwie). Bo dobrostan to nasz system ładowania, gdzie byśmy nie byli.

Wszystkie informacje i zapisy znajdziecie TU [KLIK].

A jeśli wolicie warsztaty stacjonarne, to zapraszam nadal na dwa wydarzenia we Wrocławiu na Bartla 7a/2 (oba w nurcie bliskościowym i NVC) – warsztat o dbaniu o siebie (po polsku) i o potrzebach (po angielsku). Informacje o nich – TU.

Bądźcie dobrzy dla siebie <3

M

Fot. Canva