Można czuć się niewidzianym mimo mieszkania pod jednym dachem, pracowania w jednym pokoju, tworzenia jednego projektu. Można się czuć widzianym tylko w małym kawałku.
Można patrzeć na innych kontrolnie, naprawczo, przez pryzmat wyobrażeń tego, co się „powinno”, „musi” i „trzeba”.
Można patrzeć i nie widzieć.
Można żyć w bólu bycia niedostrzeganym.
Dlatego ilekroć wpada mi w domu w ręce ta kamizelka – porusza mnie. Dotyka. Mówi do mnie: to jak jest z tą potrzebą u nas. We mnie. Wokół mnie.
Tym się dzielę w ostatnim tekście dla Aletei [KLIK]
Miejcie dobry dzień i bądźcie dobrzy dla siebie
m
