Znalazłam dziś ogromnie wzruszający film Lucy Scott (Doodle Diary of a New Mum) – o zwykłym dniu mamy małego dziecka. Przypomniałam sobie wiele takich dni mojego potrójnego macierzyństwa. I przyszło mi do głowy to.
Niby to jest „zwykły dzień”, a jak bardzo to będą różne historie w zależności od tego, co byłoby w chmurce z myślami tej mamy, gdyby taką dorysować. Jeśli tam byłoby: „Inni radzą sobie lepiej”, „jestem do niczego”, „nie powinnam być zmęczona”, „to dziecko mną manipuluje”, „dobra mama spędza 2h dziennie z dzieckiem na dworze”, „mogłam jak zwykle to wszystko zrobić lepiej” – to dzień tej mamy będzie jeszcze trudniejszy.
A jeśli – w tych chmurkach pojawiłoby się: „nie jestem beznadziejna tylko niewyspana”, „radzę sobie”, „to dobrze umieć zmieniać plany i wybierać zgodnie z tym co jest dla mnie możliwe”, „moje dziecko potrzebuje mojej bliskości i samo jest bezradne”, „moje dziecko potrzebuje czuć się kochane” i „jestem wystarczająca”, „może mi być trudno”, „mogę prosić o wsparcie” – to byłaby zupełnie inna historia niż ta pierwsza.
Mam takie marzenie, którym się dzielę na warsztatach, byśmy tworzyli empatyczną kulturę wspierającą mamy. W miejsce tej opartej o rywalizację, oceny i niewspierające przekonania.
A co Wy – wspierającego albo niewspierającego – wpisalibyście w takie chmurki?
m
Wkrótce znowu mnie to wszystko czeka… Mój Boże. Co to bedzie?
może to jednak będzie tak samo, ale inaczej 🙂