Mała dziewczynka w dużej dziewczynce

Mała dziewczynka w dużej dziewczynce

„Dorośnij wreszcie” – może znacie to zdanie w różnych jego wersjach. Jak echo dawnego „nie garb się” albo „nie maż się”. Może przychodzi jako zrzędliwy głos sąsiadki z piątego piętra, która w windzie mówi, że „dorośli ludzie powinni”. A może to pragnienie, by żyć po dorosłemu, to głos wewnętrznej tęsknoty, by kierować własnym życiem mądrze. Podołać jego wyzwaniom.

Jeśli miewamy poczucie, że coś nas od środka trzyma i zakłóca spokój dorosłym decyzjom, może to być maleńka postać, która bardzo nas potrzebuje. Im głębiej jest schowana, im mniej chcemy ją słyszeć i spychamy do najgłębszej piwnicy – tym jej trudniej. Może być całkiem niedożywiona, chudziutka i blada, bo nie widuje światła. A co najważniejsze, nikt się nie zaopiekował sytuacjami, kiedy jako dziecko cierpiała i czuła się całkiem osamotniona.

Dziewczynka ma też swoją twórczą, pomysłową i spontaniczną twarz – jak każde dziecko, które biega i chodzi po drzewach albo na podłodze pochłonięte jest rysowaniem czy budowaniem z klocków.

Bez kontaktu z nią się nie da dorosnąć. Dorastanie to uczenie się, jak się nią opiekować.

O wewnętrznej dziewczynce napisałam TU [KLIK].

A na środowym warsztacie o dialogu wewnętrznym będziesz mieć okazję poszukać, jakich słów potrzebują różne części nas samych. Zapraszam TU [KLIK].

Bądźcie dobrzy dla siebie <3

M

Grafika: Andrzej Tylkowski