O morzu, które było i się zmyło

O morzu, które było i się zmyło

Ciekawa jestem, czy zgadniesz, co jest na zdjęciu.

To nie wyprawa na zachód słońca nad Bałtykiem, kiedy było pochmurnie.

To godzina 16:00 na plaży na włoskiej wyspie Grado.

Pierwszy dzień szalonego wyjazdu w drugiej połowie sierpnia, którego miało nie być w ogóle, bo mój mąż nie mógł wziąć urlopu.

Przyjechaliśmy poprzedniego dnia wieczorem i księżyc był cieniutki jak ten z czołówki Dreamworks, tylko nie było widać na nim małego chłopca, majtającego nogami. Za to mały chłopiec w kąpielówkach, nasz syn, szukał z nami morza.

Szliśmy i szliśmy mokrą plażą, a gdy w końcu znaleźliśmy wodę, sięgała tylko po kolana.

Na drugi dzień, gdy udało mi się rozbić polski namiocik plażowy, woda była. Ale po godzinie się zmyła.

Czułam, że księżyc w nowiu może oznaczać silne pływy, ale kojarzyłabym je z Florydą, a nie Adriatykiem. Tu – woda znikała na 500, 800 metrów w głąb morza.

Przez pierwszą dobę urlopu zastanawiałam się, gdzie nas zaprowadził wakacyjny impuls? Jak można było wybrać tak źle?

A potem wszystko „obczaiłam”. Dokładne tabele pływów w Internecie, całą mapę wyspy, którą po śniadaniu objeżdżałam hotelowym rowerem, plaże, sklepy, jedzenie. Po trochu stawała się moja, a ja jej.

Okazała się naprawdę być cudną Wyspą Słońca („L’Isola del Sole”) i wody.

Lądowanie w rok szkolny jest trudniejsze niż na włoskiej wyspie.

Czuję to potężnym niewyspaniem i wiem, że potrzebuję nowej, własnej mapy snu, podobnie jak wszyscy w domu.

Ciało nie chce tak radykalnych zmian. Potrzeba więc się z nim obchodzić cierpliwie. Pamiętać, że jest mu trudniej. Szukać dla niego lagun wytchnienia.

Wszystko się zaraz przypomni. Pakowanie śniadaniówki, klucze do szafki, rytm pracy i za moment znowu studiów.

Życzę Wam pamięci o tym, że to aklimatyzacja. Że potrzeba na nią co najmniej ze dwóch tygodni, kiedy momenty „sprężania się” będą się przeplatać z tymi, gdy wszystko może się dziać bardzo powoli. Szukania własnego rytmu, by wrzesień mógł stawać się twój własny.

Dbajcie o siebie i bądźcie dla siebie dobrzy
Małgosia