Zainspirowała ten tekst dramatyczna dla mnie scena w sklepie. Z udziałem małego chłopczyka, wymęczonego i płaczącego, i jego mamy, która „stawiała mu granice”. I mam poczucie, że to milczenie otoczenia też jest o tym, jak bardzo żyjemy nadal w świecie podwójnych standardów: tego, co wolno wobec dzieci, i tego, jak potraktujemy dorosłych, którzy przecież o swoje granice z grubsza potrafią zadbać.
Napisałam więc o tym, co nie jest stawianiem dzieciom granic, mimo że jako rodzice mogliśmy się tego nauczyć (najczęściej na własnym doświadczeniu jako dzieci) – możecie go znaleźć TU [KLIK].
miejcie dobry dzień i bądźcie dobrzy dla siebie <3
m