Życzę Wam wrażliwości na siebie – większej niż siła przyzwyczajenia do niewygody. Czułego spojrzenia na siebie, które docenia dobro i współodczuwa z własną biedą – zamiast znieczulenia. Zmartwychwstania umarłych części serca, które z bólu, rezygnacji, braku, osamotnienia – postanowiło obrócić się w nieczujący kamień – by coraz więcej w nim mogło wracać do życia.
I byśmy – tak wyposażeni – potrafili brać do ręki swoją radość i smutek, nadzieję i lęk, świętowanie i złość, umieć je wszystkie pomieścić i przeżyć, i równie wrażliwie, czule i odważnie wchodzić w relację z innymi i światem.
Bądźcie dobrzy dla siebie 💚
M