To jest dopiero coś.
Dać się komuś pochylić nad sobą i zbliżyć, gdy pół życia kopaliśmy rów z leku przed niespodzianką, która znowu, jak wiele innych, zostawi nas oniemiałymi i bezbronnymi.
Dać się komuś dotknąć, gdy dotyk kiedyś był zły i krzywdzący albo niewrażliwy, albo nie było go wcale i nasza skóra nie wie, czym jest.
Dać się zobaczyć zwykłym i bez blasku.
Dać się sobą zaopiekować, gdy tylu wmówiło, że trzeba nosić na barkach świat cały i zapominać o sobie, dopóki w końcu pewnego ranka już nie poznamy człowieka, który wygląda do nas z lustra.
Zdjąć zbroję, która ma chronić przed bólem, i być wobec kogoś kruchym i biednym, kto tą kruchość chroni i pyta „czy pozwolisz?”, bo bez pozwolenia nic nie ma sensu.
Uwierzyć w słowa „wy już jesteście czyści”, wypowiedziane przez Kogoś, kto wziął na siebie zło i wyzwala z przymusu nieustannego szorowania się i zasługiwania.
Oddać kawałek siebie w ręce Kogoś, kto otacza czułością wszystkie ukryte rany i miejsca zawstydzenia. Kto przychodzi, żeby coś dać, a nie wszystko zabrać.
Tak, to jest dopiero coś.
Bądźcie dobrzy dla siebie 🧡
M
Nie znam Autora obrazka. To jest pocztówka, jaką kiedyś kupiłam i nie ma na niej żadnych informacji.
Chyba najbardziej mnie porusza to: „dać się zobaczyć zwykłym i bez blasku”, a może nawet z cieniem zamiast blasku, może niewyspanym, nie ubranym zbyt szykownie, z włosami potarganymi od poduszki, bez humoru, bez uśmiechu, bez, bez, bez… Oj tak, to jest dopiero coś, bo jak ten drugi ucieknie?
no właśnie, co wtedy? 🙂
Ciekawe pytanie, wiesz? Bo odpowiem Ci z drugiej strony. Ilekroć sama doświadczam spotkania z drugim człowiekiem w jego „zwykłości i bez-blaskowości” to mi jakoś raźniej, bo rzeczywistość mi się odczarowuje. „Kurcze, to sąsiadka też ma bałagan?! A mojej koleżance też się zdarza nie umyć głowy i musieć coś załatwić na mieście? A sąsiad też bywa zdenerwowany i krzyczy? A inna znajoma czasami nie zauważy plamy na bluzce i wyjdzie tak z domu? A ten się nie wyspał, a tamta nie ogarnęła i to się zdarza i to nie tylko mnie?! I można tak po prostu ” nie stanąć na wysokości zadania?!” Mnie to jakoś bardzo krzepi i dodaje odwagi do bycia normalną, bez blasku, prawdziwą. I skoro sąsiadka przychodzi do mnie na kawę bez makijażu, to chyba dobrze się u mnie czuje i to takie fajne 🙂 Jakieś takie normalne. Szczere. Bezpieczne.