Wybrałam się ostatnio do kosmetyczki. Dla pracującej dorywczo mamy trójki cudownych dzieci, w tym dwulatka, taka wycieczka jest niemal jak odwiedzenie tajlandzkiego spa. Głównie dlatego, że my, mamy, będące ciągle zajęte dla innych, mamy szczególną zdolność zapominania o potrzebach swojego ciała. Ono generalnie ma być „wydolne” w służbie wyzwaniom codzienności. Dla mnie wizyta w dobrym zakładzie kosmetycznym to czas, by powiedzieć swojemu ciału, że jako ważna część mnie zasługuje na szacunek. To także moment potrzebnego skupienia na sobie, znalezienia siebie i ciszy, bo dzieci, ze swoimi także ważnymi potrzebami, są wtedy w domu.
Miałam jednak nieszczęście trafić na panią, która w swojej profesji uprawia multitasking. Zresztą bez tradycyjnych pytań o szczegóły usługi z marszu przeszła do działania. W czasie realizacji poszczególnych kroków nieskomplikowanego zabiegu, jakim jest henna, zdążyła posprzątać gabinet, trzy razy z niego wybiec, coś załatwić i porozmawiać z innymi. Zresztą w ruchu była cały czas, nie dając mi ani chwili skupienia. Zmęczyła mnie ta wizyta tak, jakbym kopała rowy. Jej efekty były także dalekie od oczekiwań i zamiast radości przyniosły irytację i konieczność wytłumaczenia sobie, że sytuacja ma jakieś pozytywy (czerń rodem z PRLu kiedyś się zmyje itd.).
Są momenty, gdy multitasking jest całkiem do bani. To wtedy, kiedy w grę wchodzi drugi człowiek. Druga osoba nie może stać się kolejnym punktem w gonitwie między A i B. Podobnie jak nasze dzieci, zbywane krótkim „nie teraz”, gdy potrzebują uwagi. Czasem trzeba zostawić wszystko, odejść od kuchenki albo komputera i pokazać: Twoje sprawy są dla mnie ważne. Potrzebuje tej wyłacznej uwagi także mąż i żona – jeśli te momenty koncentracji na sobie nawzajem się nie zdarzają, relacja umiera. Potrzebuje takich momentów przyjaźń. Ale także pani na kasie w tanim dyskoncie, licząc nasze wydatki, nie powinna oglądać klienta z nosem w jego smartfonie.
Uwaga skupiona na drugim człowieku to prosta i konkretna informacja: szanuję Cię, jesteś dla mnie ważny, jesteś wart mojego czasu. To wielki niematerialny prezent, jaki możemy sprawiać sobie nawzajem zawsze. Pięknym jego skutkiem ubocznym są głębokie więzi.
Małgorzata Rybak