Gdy podzieliłam się tekstem o tym, co się dzieje, gdy oduczamy się kochać siebie, fejsbukowa znajoma Ania napisała ważny komentarz: „To zazwyczaj nie 'oduczanie’, a raczej 'nienauczenie’. A to znacznie trudniejsza sytuacja”. To on zainspirował tekst, którym dzielę się z Wami dzisiaj. O odzyskiwaniu tego obszaru w sobie, gdzie można traktować siebie po ludzku. Życzliwie. Z miłością. ❤️ Znajdziecie go TU [KLIK] – zapraszam ciepło.
Tak jak nie istnieje życie na księżycu, mało prawdopodobne jest życie spełnione, w którym nie posiadamy relacji do siebie. Relacji innej niż uważanie siebie samego za zło konieczne albo przeżywanej jako ucieczkę od siebie. I choć dla niektórych pisanie o tym budzi opór, że to „kult ja”, to myślę, że właśnie z odrzucenia siebie rodzi się kultywowanie fasad własnego wszechmogącego „ja”, niespełnione relacje i wyczerpujące pomysły na siebie. Zaś zgoda na siebie i budowanie przyjaźni ze sobą pozwala na autentyczny kontakt z innymi – taki, który karmi w nas życie i sprawia wokół nas dobro.
m
#bliskosiebie #bliskodrugiego