Żeby kończenie było utrwalaniem w sercu

Żeby kończenie było utrwalaniem w sercu

Co zrobić, żeby kończenie czegoś ważnego nie było wyłącznie o stracie?

Co zrobić, żeby kończenie i stratę również świętować, czyli nadać im znaczenie? Nie przebiec nad nimi jak nad kałużą, odbierając wartość wszystkiemu, co się przeżyło?

Ci z Was, którzy włączają się w moje rozwojowe projekty, wiedzą, że świętowanie strat to dla mnie ważny temat. Od kiedy przeczytałam o tym u Marshalla Rosenberga z dziesięć lat temu, absolutnie mnie ta idea powaliła i otworzyła w końcu drogę przez to, co trudne.

Marshal ujmuje „opłakiwanie strat” jako jeden ze sposobów świętowania życia. A gdy pozwalasz sobie czuć, kończąc i tracąc, nadajesz wagę wszystkiemu: ludziom, miejscom, własnemu życiu i samemu sobie.

O czym jednak jest ten obrazek?

Jest o moim radzeniu sobie z zakończeniem I Etapu Szkoły Psychoterapii. O radzeniu sobie z rozstaniem z grupą, z którą przeżyłam 20 zjazdów, w tym jeden tygodniowy trening interpersonalny, który okazał się więziotwórczym, jedynym w swoim rodzaju treningiem terapeutycznym, gdy dzieliliśmy się swoimi historiami ran i strat.

Minął tydzień od pożegnalnego zjazdu, a ja nie zapełniłam kalendarza po brzegi właśnie po to, by zrobić miejsce na ciszę. Na wspomnienia. Na tęsknotę.

Po powrocie namalowałam tę akwarelę. Biegnę łąką (pewnie z dzikim okrzykiem!) ku przyszłości, podrywając do lotu kolorowy latawiec.

Mam dużo mniej lat, bo biegnie ze mną właśnie ta dziecięca część mnie, nakarmiona, otulona obecnością.

Za mną stoi grupa. Uśmiechają się (tego nie widzicie, ale ja o tym wiem). Trzymają za mnie kciuki i kibicują mi. Przecież właśnie tak gorąco mi kibicowali.

Mojemu sięganiu, wyrażaniu, stawaniu się kimś bardziej po myśli własnego serca.

Obrazek jest mały, bo to kartka z bloku akwarelowego A4, ale szkicując chciałam chociaż przez kolor włosów i ubrania oddać, jak zapamiętałam ludzi, z którymi łączy mnie tyle przeżyć.

Z którymi tak trudno się żegnać.

Którym tyle zawdzięczam i z którymi się związałam.

Dziękuję Wam, Grupo. Dziękuję Wam, moja Grupo.
Zostajecie w moim sercu.

Do spotkania ❤

Małgosia