Dom to takie miejsce, gdzie każdy jest przyjęty. Gdzie można nie wiedzieć i nie umieć. Gdzie dba się o siebie nawzajem. Gdzie dopasowuje rytm życia do najsłabszego i najbardziej chorego. Gdzie troszczy się o silnego, by nie osłabł.
Nie inaczej jest z domem serca. Jezus powiedział, że skłócony – rozpada się na kawałki. Gdy części w nas ze sobą wojują, rozpadamy się. Gdy ciało mówi jedno („nie mam siły”), a głowa drugie („pracuj więcej”), doświadczamy kryzysu. Gdy uczucia mówią „mam dość”, a przekonania kwitują: „nie możesz”, trwamy w zamrożeniu. Wewnętrzna walka zabiera wiele, wiele sił.
Inaczej jest z opiekowaniem. Wszystkie części nas – i te silne, i te całkiem kruche, które nie umieją i nie wiedzą – proszą o przyjęcie i miejsce w wewnętrznym domu. Wszystkie proszą o zaopiekowanie. Zaopiekować się kimś najłatwiej najpierw słuchając go. Wysłuchując, gdzie boli, czego brakuje, na czym mu zależy. Zwłaszcza jeśli całe wieki był niedostrzegany i ma tak długą historię niewysłuchania, że opowieść, pełna bólu i gniewu, potrzebuje wybrzmieć wieloma słowami i na różne sposoby.
Można próbować inaczej. Można wkładać niechciane części do szafy. Przytrzymywać krzesłem, wrzucać do schowka na graty. Wystawiać za drzwi na deszcz, gdzie umierają z przerażenia. Trzymać w ciemnym pokoju i kazać się im naprawić, żeby nie przynosiły nam więcej wstydu. Ale wszystko to sprawia więcej i więcej cierpienia.
Potrzeba napalić w kominku. Zapalić pachnące świece. Usiąść w kręgu. I zacząć słuchać, czego każda z tych części potrzebuje. Obejrzeć każde złamanie i każdą, także przedawnioną, ranę. Każdy nienakarmiony głód. Poszukać wzrokiem oczu, w które dawno nikt nie spojrzał i zgasły. I szukać, jak przychodzić im z pomocą, by dom serca zaczynał żyć cichym światłem, kiełkującym życiem, niespiesznym rytmem bezpieczeństwa i wspólnoty.
m
#bliskosiebie #bliskodrugiego #bliskidom
Dobro, którym obdarowujemy innych powraca do nas w mnogości zwielokrotnionej. Tak jak ciepło rozchodzące się z kominka,którego wydobywające się ciepło z czasem ogrzewa cały pokój.Dobre słowo daje radość, poczucie pewności,bezpieczeństwa ,to dla niektórych jest jak ciepły wiosenny deszcz,budzący do życia przyrodę. Jesteśmy nieodłączną częścią tego tętniącego życia a każdy nasz najmniejszy nawet gest dobroci jest czymś ogromnym w tym pędzie zwanym codziennością lub przez innych nazywany prozą życia. Serdecznie pozdrawiam życząc samych radosnych dni.
Dzięki za komentarz! Gesty dobroci czynią nasz świat ludzkim <3