„Zielona polana” pośród zmagań września

„Zielona polana” pośród zmagań września

Tu [KLIK] znajdziecie tekst o tym, co możemy robić, by dzieci regulowały się do naszego dobrego nastroju – a nie byśmy my ulegali rozbiciu w obliczu ich trudności. <3

Od kiedy rozpoczął się rok szkolny mam taką myśl, że sporo zależy ode mnie – i że mogę robić tak, by było nam lżej. Lubię ogromnie metaforę zielonej polany, używanej przez twórców Bliskiego Miejsca i modelu stref regulacji emocjonalnej. „Zielona polana” to miejsce pełne zasobów, energii, przestrzeni i czasu, na której widzimy daleko i życzliwie. Nie tracimy równowagi, mamy ochotę żyć, eksplorować, być z drugim człowiekiem – i mamy też pomysły, jak go wspierać. To na „zieloną polanę” możemy wołać dzieci, gdy jest im trudno – gdy się złoszczą, smucą albo boją. Nie da się tego zrobić, jeśli sami jesteśmy w złości, przerażeniu albo smutku bez dna.

Dlatego mam taki plan, by dzień odchudzać, mimo wszystkiego, co w tym czasie chce się do niego wpychać. Dbać o sen. Robić jedną rzecz na raz, a nie wszystko. Właśnie po to, by jak najczęściej móc spotykać dzieci na „zielonej polanie”. By nasz dom miał wiele takich miejsc, do których można wracać. I mieć siły do wstawania, pracy, planowania. 💚

A jakie sposoby Wy macie na pozostawanie na zielonej polanie sił, spokoju i łagodności w tym trudnym czasie wrześniowych adaptacji?

Bądźcie dobrzy dla siebie ❤️

m

#bliskidom #bliskosiebie #bliskodrugiego