Odzyskać swoje ciało – to odzyskać siebie. Może to trwać chwilę. Nie tylko dlatego, że rozmrażanie zamrożonego potrzebuje kilku rzeczy: ciepła, troski, czasu. Czasami potrzeba do tego wielu pozwoleń, otwarcia drzwi i ścieżek, wyjścia z dotychczasowych kolein. Potrzeba kogoś, kto powie jak. Kogoś, kto pokaże, że to ważne.
Jednym z takich zakazów są wszelkie konstrukcje, jakie pobudowały współczesne manicheizmy – czyli nurty, które robią z człowieka piramidę. Na czubku dusza, na wycieraczce ciało, a emocje – trochę już w ogóle nie wiadomo gdzie, bo przecież za Kartezjuszem powtarzamy bezwiednie, że „myślę, więc jestem”. I tylko dziw bierze, że tyle kłopotu wynika z tego życia w głowie i nieczucia reszty tak potrzebnej do życia.
Dlatego jeśli potrzebujemy argumentów z górnej półki i te bliskie, widoczne gołym okiem nie wystarczają, to ten tekst, który napisałam z okazji Wielkanocy, trochę ich podaje [KLIK]. On, który był i jest ludzkim ciałem, pokazał ich tak wiele.
Bądźcie dobrzy dla siebie 💚
M
„Czasami potrzeba do tego wielu pozwoleń.” To mnie porusza najbardziej, bo jest chyba najbardziej moje. Mam wpisanych w siebie miliony „nie wolno”. Z dzieciństwa. Z młodości. Nie wolno. Nawet nie tyle „nie jest to dla ciebie dobre, zaszkodzi ci.” Tylko właśnie „nie wolno”. Nie wolno. Takie groźne „nie wolno”. Tego nie wolno, tamtego nie wolno. W zasadzie niewiele wolno. A ciało? Najlepiej żyć tak jakby go w ogóle nie było. Biedny Pan Bóg się chyba pomylił jak je stwarzał, jakoś niechcący Mu się przykleiło do duszy…
Dochodzę do tego jaka to paranoja tak myśleć. I jaka to paranoja szukać we wszystkim zła, nawet w tym, co Bóg stworzył jako dobre. Dziękuję Ci Małgosiu za ten tekst.
Dzięki Ci za to „nie wolno” które było bez wytłumaczenia i bez powodu. Myślę, że tak, wiele z tego właśnie potem jest…