Uczucia, podobnie jak ciało, bywają rzeczywistością całkowicie lekceważoną w tym, co nazywamy przejawami życia duchowego. Wielu ludzi działa tak, jak gdyby żyli w przekonaniu, że Boga interesuje wyłącznie nasza głowa, nasze myśli, nasze „idealne ja” i ocena moralna naszych czynów. Nie wiem, czy w takiej wizji w ogóle zostaje jakieś miejsce na relację. I co – oprócz strachu – może pchać do relacji z kimś tak kompletnie niezainteresowanym tym, kim jesteśmy, czego pragniemy i co się nam i w nas dzieje.
Nawet jeśli nikt nigdy nie pytał nas, co czujemy i uznaliśmy to za całkowicie nieważne, wierzę, że Bóg o to właśnie pyta. Nie po to, by to oceniać, ale byśmy mogli przeżywać swoje uczucia i przeżywać siebie samych, rozumiejąc siebie coraz bardziej.
Z tego przekonania, że dopiero rozmowa o uczuciach ma moc budować autentyczny kontakt i głębokie więzi, powstał ten tekst [KLIK].
Jestem ciekawa, jak Wam z tą perspektywą, co byście do niej dodali i w czym ona Wam pomaga.
Bądźcie dobrzy dla siebie 💚
M
Fot. Steven van Loy / Unsplash