Kojarzy mi się z Dniem Kobiet czekanie. Jakoś na końcu wychowania, w którym dziewczynki są tymi cichszymi, opiekuńczymi, równo piszącymi szlaczki. W tej ciszy przestają słyszeć swoje serce. I jako dorosłe kobiety czekają. Czekaniem pełnym napięcia i często też cierpienia.
Czekają, aż ktoś doceni. Czekają, aż ktoś zauważy, że im trudno. Czekają, aż ktoś się domyśli. Aż ktoś im pozwoli odpocząć. Albo spełnić marzenie. Czekają, aż ktoś kupi prezent albo kwiatek.
Czasem mają z tego czekania już tyle złości, że zaczynają mówić językiem pełnym bólu i wyrzutu o tym, że się nie doczekały.
I to taki piękny moment, gdy odkrywam, że ta część, która może mnie docenić, zauważyć moje potrzeby i zaopiekować się mną, gdy jest trudno, jest we mnie. Że obok tej kruchej i czekającej części jest i ta, która może mi powiedzieć dobre słowo. Obdarzyć mnie łagodnością. Pomóc starać się mniej tam, gdzie staram się za bardzo. Albo zrobić coś zupełnie inaczej, skoro stare pomysły się nie sprawdziły. Część, która pomoże mi zrobić samej to, w czym zawsze czekałam na pomoc. Albo odwrotnie – iść po pomoc tam, gdzie do tej pory próbowałam wszystko robić sama.
I ja mam taką część, która może kochać mnie we mnie. Wspierać mnie. Kibicować mi. I mówić dobre słowo, gdy jest kiepsko.
Dobrych wszystkich dni kobiety, którą jesteś ?
m
#bliskosiebie #bliskodrugiego
Dziekuje i za ten wpis, ktory pomaga dobie pomoc.