Ostatni czas tragicznych medialnych doniesień skupia mnie również mocno na świecie przeżyć dzieci, ale też na tym, jak dorośli się odnoszą do tych przeżyć (a tu jest wiele na temat rozumienia w ogóle kim jest dziecko, jaka jest jego sytuacja, jakie są jego fundamentalne potrzeby i jakie możliwości radzenia sobie z rzeczywistością. Napisałam dla portalu Aleteia o granicach dzieci – i że opiekowanie się granicami zaczyna się od codziennych rzeczy i interakcji.
Redakcja zaproponowała tytuł „wyznaczanie granic”, by nazwać to, do czego dzieci powinny mieć prawo, ale to słowo – „wyznaczanie” – zostało na moją prośbę zastąpione „posiadaniem”. Właśnie dlatego, że dzieci nie wyznaczają granic (tym bardziej bolą i przerażają mnie głosy, że dziecko będące ofiarą przemocy mogło coś zrobić albo kogoś zatrzymać). Dzieci mogą uczyć się czuć swoje granice i mogą się uczyć, że mają prawo do osobistych granic jedynie dzięki dorosłym opiekunom, którzy te granice dostrzegają i szanują. Troska o to leży po stronie dorosłych i zaczyna się w prostych sprawach.
Artykuł znajdziecie TU [KLIK].
Dobrego dnia!
M