Dzisiejsza propozycja w ramach praktyk pomagających opiekować się relacją – zaczyna się tak:
„Czasem nie zdajemy sobie sprawy, co tak naprawdę mówimy bliskiemu człowiekowi. I żyjemy w przeświadczeniu, że z naszych ust wypadają same fiołki…”
Powiem Wam, że ćwiczenie przyszło mi do głowy podczas jednego z warsztatów, który prowadziłam i rozmawiałyśmy o tym, czym jest prośba. Pomyślałam, że naprawdę inaczej słyszymy, to co mówimy, niż usłyszy to druga osoba. Mnie się wydaje, że „proszę”, „opowiadam o swoich granicach”, „wyrażam swoje obawy”, ale gdyby to nagrać, to… No sama nie wiem, jakimi etykietami można by te teksty opatrzyć. I na pewno gdyby mój mąż używał podobnych sformułowań, czułabym się niefajnie. Byłoby mi przykro.
Zapraszam więc Was do włączenia dyktafonu w Waszej wyobraźni. Szczegóły znajdziecie TU [KLIK].
Bądźcie dobrzy dla siebie <3
M