W połowie września Konrad Sawicki, redaktor naczelny portalu Aleteia Polska, zapytał mnie, czy nie chciałabym napisać świadectwa o mojej wierze mimo trudności i o tym, dlaczego jestem w Kościele. Pomyślałam, że nie wie, o jak wiele mnie prosi. Odpowiedziałam, że obawiam się, że to może okazać się czymś zupełnie innym, niż mógłby się spodziewać. A potem – pisanie żadnego tekstu nie kosztowało mnie tyle i nie zajęło mi tyle czasu. Podobnie jak wiele rozmów i pytań, czy taki głos jest potrzebny. Został opublikowany ponad tydzień temu [KLIK].
Próbuję trzymać się przekonania, że Bóg z najtrudniejszych doświadczeń potrafi na koniec wydobyć dobro – choć często przypomina mi to wiszenie na cieniutkiej nitce i bez pomocy Jego oraz innych ludzi ten optymizm wydaje mi się czasem czymś niemożliwym.
A Kościół – wierzę, że już własnie, od jakiegoś czasu, choć w okolicznościach rozdzierających serce dramatów, rozpoczyna drogę dojrzewania i przemiany. Odnajduję w tym moją nadzieję.
M
Dzień dobry
Bardzo dziękuję za wszystkie wpisy , które otrzymujemy. Ten myślę , jest szczególnie ważny. Doczytam dokładnie artykuł bo teraz jestem w pracy i tylko tak szybko przeczytałam. Myślże , że to ważne, że niejednemu pani świadectwo pomoże, wesprze, umocni. Tym zwłaszcza , którzy coś niosą w sobie i nigdy świat o tym się nie dowie.
Tylko Bóg daje siłę. Daje też siłę poprzez innych ludzi, ich słowa, gesty, dobre słowo.
Walka o człowieka trwa w świecie i to chyba już ostateczna – jest ktoś komu zależy by zniszczyć człowieka i go upodlić i jest Ktoś kto wywyższył tego człowieka i usynowił go. Wytrwajmy tylko!
z Bogiem
Dziękuję Pani bardzo za komentarz. Myślę, że ten czas w Kościele dla wielu osób odkrywa rany, o których – jak Pani pisze – trudno jest mówić i co do których przeżywamy wielką samotność, bo „nikt się nigdy nie dowie”. Jest we mnie wielka nadzieja, że w Kościele właśnie zaczynamy znajdować przestrzeń dla rozmowy o tym, co boli. Pozdrawiam serdecznie.