Nakarmić głód serca

Nakarmić głód serca

„Gdy to coś niezwykle kruchego i ważnego w nas zostanie z nas wyjęte, połamane i rozbite – sukces mierzony wynikami może być świętym Graalem, którego szuka się przez całe życie” – piszę w ostatnim tekście dla Aletei [KLIK]. Fotoedytor portalu wybrał zdjęcie, które tam zobaczycie, które jakoś kojarzy temat z korporacyjnym światem, gdzie pomiar wyników to podstawa – ale przecież nie tylko tam chodzi o wynik. I ja o tym chciałam. Wynik to można mieć i na uczelni, i w dziale sprzedaży marketu, i w kuchni także. Albo w jeżdżeniu po domu na mopie.

Napisałam o takiej wrażliwej części w nas, której nie nakarmi to, co „wszyscy o nas powiedzą” albo ile razy ktoś nas poklepie po plecach. O cząstce, która potrzebuje czegoś zupełnie innego. To taki głód, o którym pisał w swojej autobiografii Bono – gdy stoi przed publicznością i karmi się ich aplauzem, którego potrzebuje jak tlenu, ale czarnej dziury braku nie wypełni żaden stadion.

m

#bliskosiebie #bliskodrugiego

Fot. Pixabay