Wczoraj była nasza 15 rocznica ślubu. Przypadła na czas istnej wojny światów – szaleństwo w pracy Andrzeja, które ledwo pozwala mu wychodzić z roboty, przeziębienie najmłodszego synka, które zabiera całe noce na kaszel, moje tsunami trudnych wydarzeń, które wymaga szukania w sobie sił, jakbym była z żelazobetonu – a tu, jak wiemy, surowiec raczej kruchy.
Właśnie dlatego, że same powody, by sobie odpuścić, wyszliśmy na uroczystą kolację do restauracji. Poprosiliśmy o zostanie z dziećmi niestety także przeziębionych moich Rodziców, a w powrotnej drodze burze znad Drezna przemoczyły nas do suchej nitki i połamały parasolkę ze znanej sieciówki drogeryjnej.
Dlatego także na weekend jedziemy świętować ze znajomymi ich rocznicę ślubu, przedłużając pobyt o nocleg i ranek. Bo wszystkie tsunami świata i proza dnia codziennego będą z nami zawsze i wypchają łokciami okazje do budowania tego, co najważniejsze: naszej bliskości, która potrzebuje czasu i spojrzenia na drugiego bez tła rzeczy do zrobienia, uporządkowania i załatwienia w naszym codziennym otoczeniu. I mimo że wieczór nie upłynął nam na pdosumowaniach, co przez te 15 lat się wydarzyło w naszym życiu, mogliśmy siebie nawazajem dostrzeć i usłyszeć, mając 2 godziny na jedzenie kolacji. A ta normalnie przecież w biegu, zdominowana przez codzienne sprawy i zgiełk powodowany przez nasze kochane dzieci. Cudownie było móc zobaczyć znowu, kim jest mój mąż i jak ważni dla siebie jesteśmy.
Żeby relacja nie męczyła się i nie „biedniała”, coś ze świętowania powinno znaleźć się w każdym zwykłym dniu. Przygotowałam dla Was wakacyjny kalendarz, który pomoże Wam zasilić małżeństwo poprzez codzienne wyzwania na czas wakacji. Niespodziankę znajdziecie, klikając na baner:
Dobrego czasu razem
Małgorzata Rybak