Szansa spotkania ze smutkiem

Czasem wydaje mi się, że nadeszły czasy obowiązkowego szczęścia. Jesteś smutny? Czarny niewdzięczniku, pomyśl o tych, którzy mają gorzej! Dobry człowiek jest zawsze radosny. Jak smutny, znaczy, że egoista lub w najlepszym przypadku egocentryk.

Smutek został skazany na banicję. Nawet w towarzystwie nie bardzo wypada. Czasem ktoś na pytanie, jak tam leci, odpowiada, że wszystko świetnie, choć ze środka dobywa się rozpaczliwe wołanie o pomoc. A przecież odkrycie swojego smutku daje szansę głębszego wzajemnego spotkania.

Pogoda ducha jest czymś ważnym i życiodajnym – nie chcę jej dyskredytować. Kiedy jednak coś tracę, mam prawo odczuwać smutek. Smutek oddaje w pełni wartość tego, co utracone. Bliski człowiek, który umarł. Przyjaciel, który odszedł. Nienarodzone dziecko, które zapowiedziało się na ten świat, ale nie zdołało się z nami przywitać.  Smutek mówi: to było dla mnie coś ważnego.

Są i subtelniejsze straty: utrata marzeń, zaufania, wiary, nadziei na przyszłość. Trzeba się z tym smutkiem spotkać i go wypowiedzieć, wypisać, wypłakać. Gdy powiemy, że “to nic takiego”, strata odetnie jakąś żywą część nas.

Po latach możemy w sobie zgromadzić tyle martwej tkanki po nieprzeżytych stratach, że nasze emocje odmówią współpracy. Zabraknie paliwa do codziennego życia, nawet jeśli ściany wytapetujemy motywacyjnymi hasłami. Ile krzywdy w takiej sytuacji sprawiają guru od rozwoju, którzy jedynie wzbudzają poczucie winy hasłami o wiecznym szczęściu, jakie przeżywają ludzie naprawdę poukładani i dojrzali. A przecież to bzdura. Wiele lat temu znajomy kolega psychiatra zapytał mnie: “Czy wyobrażasz sobie naprawdę, że możliwe jest życie bez odczuwania cierpienia?” Człowiek, który przecież na cierpienie przepisuje tabletki. Jednak nie na każde. Tylko na to cierpienie, które zostawione bez pomocy, zamieniło się w przewlekły stan wyniszczenia.

Dlatego tak ogromnie cenny jest ktoś, kto przy nas staje i mówi w takiej chwili: “poniosłeś wielką stratę, to musi ogromnie boleć. Można w takiej chwili stracić nadzieję”. Czasem smutek będzie potrzebował fachowej pomocy, by móc usłyszeć, o czym on mówi.

Dopiero kiedy otoczę szacunkiem swoje prawo do smutku, zrobi się we mnie miejsce na pogodę ducha. Nie tą wymuszoną, ale zrodzoną w więziach z drugim człowiekiem i Bogiem, który pierwszy czuje z naszymi stratami i nigdy ich nie lekceważy. I wkłada z miłością do naszych pustych rąk ziarenka nadziei

Małgorzata Rybak

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *