Gdy rodzi się mama

Nie lubię określenia „macierzyństwo bez lukru”, choć rozumiem, że powstało w odpowiedzi na drugą skrajność – perfekcyjnych pań domu i klubików idealnych żon i mam. Lubię myśleć o macierzyństwie jako o procesie rodzenia się mamy. To, że bywa ogromnie bolesny, nie wynika wcale z tego, że dzieci przychodzą na świat …

Tam, gdzie słońce nie dochodzi

Dzieci okradają nas z czasu? Drenują energię? Czy coś nam dają? Jeden weekend przyniósł aż dwie perspektywy. Pierwsza wybrzmiała, gdy ktoś cytował żartobliwy styl wypowiadania się kolegi na temat własnych pociech: „piep…ne bachory”. Powiem szczerze, że rozumiem, iż miało być smiesznie, ale gdy słuchałam tego, rozbolały mnie zęby. Bardzo brutalny żart. …

Dlaczego nie da się budować relacji bez rozmowy o potrzebach

Ani zespół pracowników, ani rodzina, ani ja sam(a) ze sobą nie jesteśmy w stanie dobrze funkcjonować bez przestrzeni mówienia o potrzebach. Jeśli chcesz zniszczyć zespół czy jakąkolwiek grupę tworzącą wspólny projekt – zabierz im „areopag”, miejsce wspólnej wymiany, albo przestań ich słuchać. Jeśli chcesz, by atmosfera w Twojej rodzinie zachęcała …

Mama kontra frustracja

„W pracy odpowczywam, nie jestem w stanie wytrzymać psychicznie z dziećmi”, usłyszałam ostatnio od mamy dwójki (4 i 2 lata). Bardzo mnie to zastanowiło. To trochę podobnie jak ze sformułowaniem, że „coś mnie doprowadza do szału”. Szał zostaje zapodmiotowany w kimś drugim. To język, który nie przypisuje nam mocy sprawczej, odpowiedzialności. …