Dziś Dzień Ubogich. Dzień zaglądania do wrażliwości na tych, którzy doświadczają braku. Wszelakiego. Za tym brakiem materialnym często idzie także brak więzi, wspólnoty, bycia widzianym; brak szacunku, także często szacunku do siebie, bo tak niewiele się go doświadczyło od innych. A może tych ubogich jest więcej, niż myślimy – ubogich w nadzieję, ciepło, dobroć, także dla siebie samych.
Mam poczucie, że też dobra okazja, by dostrzec ubogiego w sobie. By poszukać tych biednych części – nienakarmionych, porzuconych, które nadal może nagie leżą w rowie. Które ktoś pobił. Które zostały minięte i nie umiały zawołać o pomoc. Które nie mają opiekunów. Którym odmawiamy szacunku. Nie patrzymy na nie, bo to wstyd. Tak nie umieć, tak nie wiedzieć, tak nie dawać rady.
Tak jak ubodzy wokół nas, i one potrzebują być zaopiekowane. Ich rany zalane oliwą. Ich ubóstwo okryte szatą i ogrzane, by już nie zmarzły. Otoczone uwagą, czasem i pokarmem, by mogły wydobrzeć i nabrać sił.
Może to taki dzień, by poczuć wdzięczność za to, czego jest w dostatku i może przychodzić z pomocą innym, i by dostrzec, co biedne i co samo potrzebuje otulenia.
Bądźcie dobrzy dla siebie 💚
m
Obraz: Olga Bakhtina „Good Samaritan”