Wyzwanie małżeńskie

Wyzwanie małżeńskie

Maja poleca moje warsztaty [KLIK], a ja od już bardzo dawna chciałam podzielić się z Wami tym, co ona robi ze swoim mężem, Wojtkiem.

Maja Pietkiewicz to przepiękna kobieta, której niebanalna uroda jest tylko jednym ze składników tej siły i piękna, jakim ujmuje swoje otoczenie. Z Wojtkiem prowadzą stronę wyzwanie-malzenskie.pl [KLIK]. Jeśli lubicie pracować w formie zadań i wyzwań, znajdziecie tam rozmaite, dobrze podane konkrety. A jeśli metoda podejmowania zadań niekoniecznie Wam leży na drodze budowania bliskości, na pewno znajdziecie wiele inspiracji.

Przy okazji może warto dodać, że jeśli „wyzwania” miałyby Was skłócić, bo dla jednego z Was taki sposób pracy nie jest z różnych powodów ulubionym, zawsze może korzystać z pomysłów tylko jedna strona. Jeśli widzisz, że coś wzbogaci Waszą relację, możesz w naturalny sposób wprowadzać to w życie bez etykiety i ciężaru gatunkowego formalnej pracy „we dwoje”. A robię tę wstawkę, bo spotykam wiele kobiet, ale też i mężczyzn, którzy doświadczają, że ich mąż lub żona ma skrajnie różne podejście do tzw. „pracy nad relacją”. I warto bardzo to uszanować.

Wielkim atutem tego, czym dzielą się Maja i Wojtek jest autentyczność. Pomysły testują na sobie i nie boją się weryfikować założeń, gdy coś innego służy bardziej ich małżeństwu w danym momencie, niż początkowo myśleli. A poza elastycznym podejściem – na blogu znajdziecie wiele pięknych zdjęć, które ucieszą Wasze oko. Poniżej tylko dowcipna próbka tego, co prezentują. 🙂

M

2 komentarzy

  1. Jejku! Myślałam, że piszesz o nas tylko na FB, a tu otweram Twój blog, który namiętnie czytują, a tam nasze hmmm… twarze:-) Takie gigantyczne. Napiszę więc tutaj to, co napisałam na FB.
    Małgosiu. Przeczytałam i twarz moja pokryła się żywym pąsem (przypadłość od dzieciństwa, pojawiająca się w chwilach wielkich emocji). Bardzo dziękuję za tak piękne słowa. Jednak wiedz, że nasza inicjatywa nie ruszyłaby bez mojego udziału w Twoich warsztatach. Doszłam wtedy do wniosku, że nie powinien blokować mnie strach, że inni już dla małżeństw piszą. My możemy robić po swojemu.
    Nasza forma wyzwania jest tylko pretekstem do przypatrywania się kolejnym aspektom życia małżeńskiego. Czasem ta forma trochę nas uwiera, ale wielu ludziom daje motywację, więc na razie się tego trzymamy.
    Dziękujemy oboje za te ciepłe słowa. Ten blog najbardziej pomaga nam samym: patrzymy na siebie uważniej. A przy okazji odkryłam, jaką przyjemność sprawia mi pisanie dla innych. Myślałam, że wolę mówić.
    Ściskam!!! I dziękuję za Twoją pracę dla innych kobiet i sprawianiu, że są lepsze dla siebie i odważają się dostrzec, co naprawdę chciałyby robić.

    1. Małgorzata Rybak

      Dziękuję, Maju! Kibicuję Wam! Myślę, że wyzwania w swojej naturalnej postaci pomagają małżeństwom, które mają we dwoje podobny pomysł na pracę nad relacją. 🙂 Jednocześnie widzę ich potencjał w inspirowaniu także osób, które z różnych powodów takiej wspólnoty metodologii nie doświadczają w swoich związkach. Czekam na kolejne Wasze wpisy!

Komentarze są zamknięte.