Dzień radości z bycia sobą

Dzień radości z bycia sobą

Po raz pierwszy zastanowiło mnie, w jakiej wersji lubię moje imię, gdy zapytał o to Joseph – nasz cudowny znajomy z Indii. Było to zaledwie kilkanaście lat temu. Opowiedziałam mu o tym tak, jakbym dzieliła się jakąś wielką tajemnicą. Nigdy wcześniej także nikt nigdy nie pytał mnie o to, jakbym chciała, żeby się do mnie zwracano. Nigdy wcześniej nie przyszło mi na myśl, że we wszechświecie ma to dla kogokolwiek jakiekolwiek znaczenie, a już najbardziej, że może to mnie obchodzić i mieć znaczenie dla mnie samej, jak ludzie mówią do mnie.
Można się mijać z własnym imieniem, tak jak można się mijać z samą sobą, gdy nie dowiedziało się nigdy wcześniej, że można też siebie kochać. Zauważać. Wiedzieć, co się lubi, a czego się nie lubi. Albo wiedzieć, kiedy nie do końca to się jeszcze wie i akceptować siebie z tym momentem zawahania.

Dziś są moje imieniny. Lubię to imię bardzo naprawdę. Nigdy nie fantazjowałam, by mieć na imię inaczej, choć był czas, że inni mieli różne pomysły, jak mnie nazwać lub przezwać, i tak zostawało.

Lubię przestrzenie, w których – gdy się przedstawiamy – na początku opowiadamy o tym, jak chcemy, by się do nas zwracano. Przecież bywa z tym różnie. Mój dobry kolega z Niemiec nie życzy sobie, by mówić do niego „Wojtku”, a mój mąż nie cierpi formy „Andrzejek”. No bo imię to tak osobista przestrzeń, że dobrze, by ktoś nie wjeżdżał jak czołg. I to nam ma ostatecznie być z tym dobrze, a nie komuś.

Jak pewnie zauważyliście, nawet tu na stronie podpisuję się literką „M”. Może to jeszcze zawahanie, czy Małgosia, czy Małgorzata (Gosia też jest ok). Może to myśl, że z ust różnych ludzi brzmi to różnie i relacja jakoś określa, co jest możliwe. Może to jeszcze ten zaprzeszły lęk, by nie zająć podpisem zbyt wielu liter, skoro ktoś już doczytał do końca. Nadal jeszcze uczę się rozgaszczania zamiast kurczenia. Czucia pod stopami swojego kawałka ziemi zamiast pytania, czy nikomu nie przeszkadzam.

Ale wierzę, że rozgaszczać się będę coraz bardziej. Jestem wdzięczna za ludzi, którzy mi w tym pomagają, mówiąc na przykład: „Możesz usiąść na obu fotelach, jeśli chcesz”.

A Wy – jak lubicie swoje imię?

Bądźcie dobrzy dla siebie 💚

M

Fot. Ania Rybak ❤

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *