Nasze dzieci i dzieci w nas

Łatwiej jest nam mówić „tak” dzieciom i wierzyć im, gdy odkrywamy dziecięce części samych siebie. Gdy zaczynamy zauważać to, co w nas zaciekawione, zmęczone albo głodne. To, co chciałoby się przytulić, beztrosko przebiec na bosaka po trawie i pochylić nad motylkiem, który przysiadł na liściu. Gdy otwieramy się na to, co w nas zalęknione, co czegoś nie wie i nie umie. Świadomość tych części, ich historii, uczuciowego pejzażu, jaki wnoszą – pomaga spoglądać na dzieci z dziecięcej perspektywy. Nie odległym wzrokiem dorosłego, który dawno zapomniał, jak to jest być dzieckiem i mierzy świat swoją dorosłą głową.

Na takim procesie uznawania i traktowania poważnie naszych kruchych, małych i potrzebujących części zyskujemy my – odbudowując własną integralność, rozumiejąc lepiej własną historię – i nasze dzieci. Które także możemy wtedy traktować poważniej. I być bliżej nich.

Gdy bardziej wyrażamy nasze „tak” dla tej własnej dziecięcej kruchości, mamy więcej „tak” dla naszych dzieci z ich złożonym światem.

m

#bliskodzieci #bliskosiebie

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *