Poznajcie Małgorzatę :)

Przedstawiam Wam Małgorzatę. Niezwykłą Małgorzatę, bo świętą. Z niepozornej mieściny między Paryżem a Lyonem, o nazwie Paray-le-Monial*. Tam w maleńkim klauzurowym klasztorze wizytek Jezus opowiedział jej o swoim sercu. Że jest tak bardzo gotowe, by kochać. Że tęskni za człowiekiem. Był XVII wiek. Pewnie by straciła głowę, bo nie każdemu zdarzają się objawienia, ale miała bardzo mądrego przyjaciela, św. Claude’a de la Colombierre, który wspierał ją na ścieżkach zaufania. Mówił: “Jestem tak przekonany, że czuwasz nad tymi, którzy Ci ufają, że postanowiłem przeżywać przyszłość bez żadnej troski i wszystkie lęki składać Tobie”.

Małgorzata, którą widzicie na zdjęciu, jest cudownym podarunkiem od grupy niezwykłych Mam, z którymi we wtorek spotkałyśmy się po raz ostatni w ramach kolejnej edycji programu rozwojowego “ZŁAP ŻYCIE”. Moje serce grzało się przy ich opowieściach podsumowujących cykl. Potem, zanim zabrałam się za pakowanie sprzętów, pochodziłam z Małgorzatą chwilę po sali warsztatowej w klimatycznym Domu Świętej Anny (w Fundacji Evnagelium Vitae). Pokołysałam ją, pogadałam do niej, że tak się cieszę.

I przyszła mi do głowy wewnętrzna dziewczynka, którą część z nas odkryła i ogarnęła troską podczas tych spotkań. I wiecie? Ona to lubi. Ona lubi, by z nią pochodzić, pogadać do niej i pokołysać. I powiedzieć: “dobrze że jesteś”. Naprawdę trzeba to sobie samym od czasu do czasu mówić, bo łatwo zapominamy. A nawet im częściej, tym lepiej. “Dobrze, że jesteś”.

Potem Małgorzata jechała ze mną we wtorkową noc do domu na siedzeniu pasażera. A ja z wielką wdzięcznością myślałam o kobietach, które dane było mi poznać i wspólnie się wspierać na drodze dojrzewania – i jaka ze mnie szczęściara. Każdą, z którą przecinają się nasze ścieżki podczas warsztatowych spotkań, noszę w sercu.

M

27 listopada i 13 grudnia zaplanowałam obiecywany warsztat o poczuciu własnej wartości – ale listy są już pełne. Jeśli chcesz otrzymać informację, kiedy będzie następny, proszę zostaw mi swojego maila w którymś formularzu TU [KLIK].

*Byłam w Paray-le-Monial jako nastolatka – i tam przez zupełny przypadek spotkałam Małgorzatę po raz pierwszy. I zakochałam się w ciszy eucharystycznej Obecności. Zostało to ze mną do dziś. <3

 

 

2 Comments

  1. GRAŻKA

    Małgosiu Droga:) Jak dobrze,że jesteś!!! Łzy radości i wzruszenia popłynęły “prosto z serca” po przeczytaniu tego wpisu,ale przede wszystkim wielki pokój i wdzięczność Ojcu Niebieskiemu, że JESTEŚ*-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *