To nie twoja wina

Czasami właśnie to potrzebujemy usłyszeć.

Gdy ktoś na nas trąbi na drodze, jakbyśmy spowodowali zagrożenie życia, a nie spóźnili się o nanosekundę z ruszeniem ze świateł.

Gdy ekspedientka burczy pod nosem i przewraca oczami, że jak można być tak wybrednym i tyle wybierać.

Gdy ktoś mówi: „No jak możesz tego nie wiedzieć”. „No jak mogłaś/mogłeś sobie z tym nie poradzić”. A chcielibyśmy raczej usłyszeć: „Jak mogę ciebie weprzeć?”

Gdy ktoś zapomniał, zgubił, nie odpowiedział, zaśmiał się nie w porę, nie zauważył, pominął, przekręcił.

Potrzeba wtedy usłyszeć, że ludzie tak mają. Że robią najlepiej jak umieją (a czasem – jak nie umieją) i że to o nich, a nie o mnie.

A wtedy, gdy to, co robią, rani naprawdę mocno, potrzeba usłyszeć: „to nie twoja wina”. To nie twoja wina, że ktoś nie umiał okazać ci szacunku i miłości, na które zasługujesz. Nie jesteś wybrakowany czy wybrakowana, niewystarczająca czy niewystarczający. Nie jesteś kimś, kogo nie da się kochać. To, co ktoś drugi zrobił, to nie o tobie i nie o tym, kim jesteś.

Jesteś kimś kogo można kochać. Jesteś kimś, kogo możesz kochać. Jesteś kimś, kto potrzebuje być kochany.

m

#bliskosiebie #bliskodrugiego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *