Z dziennika stanu niecodziennego #2

Z dziennika stanu niecodziennego #2

Mój kolega napisał, że jak zobaczy w sieci kolejnego posta o czasie na oglądanie seriali w Netflixie i zwiedzaniu wirtualnych muzeów, to oszaleje, bo od 7 lat pracuje z domu i wie, jak jest (tata trójki dzieci). 🙂 Poczułam ulgę. Bo myślałam, że coś ze mną nie tak, że nie mogę doświadczyć tego rozmnożenia czasu. Ja pracuję głównie zdalnie i dorywczo od 16 lat, mój czas jest głównie do dyspozycji potrzeb rodziny, i nawet z wakacji, gdzie można dużo ciekawych rzeczy robić na zewnątrz, dobrze pamiętam zmęczenie.

Od początku kwarantanny nie obejrzeliśmy z mężem jeszcze ani jednego filmu na Netflixie. Po 22:00, gdy najmłodszy idzie spać, jestem tak nieprzytomna, że nie widzę napisów na ekranie wielkiego telewizora (i nie pomaga widzieć ich lepiej podkręcanie dźwięku 😉 Przecieram ze zdumienia oczy, czytając zachęty do sortowania zdjęć i robienia generalnych porządków – i staram sobie wyobrazić mamy, które wpadają na takie pomysły, mając dzieci w różnym wieku i o różnych potrzebach przez 24/7. Czytam zachęty do kreatywnych zabaw i zastanawiam się, jak pogodzić nadzwyczajną kreatywność z lękiem o bliskich, rozrzuconych po świecie.

Nie zmieniło się pranie, gotowanie, sprzątanie (gdy wszyscy jesteśmy w domu wytwarzamy też naturalnie więcej zajmowaczy przestrzeni). Nie wiem, jak u Was – u nas dzieci są tak zawalone lekcjami, że pisałam już do dyrekcji liceum najstarszej. Widać dopóki ktoś nie jest dorosły, nieważne, wojna, atom czy dżuma – musi zapierniczać! Nic że smutek, stres, trudne okoliczności. Przecież dzieci się nie boją, a jak nie będą mieć roboty, będą myśleć tylko o głupotach! Moje pragnienie rozstania się z systemową edukacją na pewno w tym czasie rośnie…

Zabrałam dzieci wczoraj do lasu. Dziś także zamierzam pojechać z nimi gdzieś daleko, gdzie śladu żywego ducha nie ma poza nami.

I czuję, że potrzebuję i pobyć ze sobą w smutku, i szukać światła. Tych świateł pozbierałam trochę ostatnio TU [KLIK].

Bądźcie dla siebie dobrzy <3

m

 

 

Jeden komentarz

  1. Justyna

    Całym sercem się zgadzam. I również uważam, że głęboki las to najlepsze miejsce w tym czasie dla mnie i naszej rodziny. Tam króluje życie i spokój. Pozdrowienia Gosiu!

Komentarze są zamknięte.