To jest torebka wielkości A5, czyli zeszytu. W niej gruby brulion do szkicowania z motywem „Starry Night” Vincenta van Gogha (z Temu).
Wypakowane z torebki widzicie pudełko z pocztówkami do własnego namalowania/narysowania szwajcarskiej firmy papierniczej (kupione na Amazonie).
I metalowe pudełko z akwarelami i sprytnym pędzelkiem, zawierającym pojemnik na wodę (można ją wlać do pędzelka z bidonu) – to Kayet ze znanej sieci marketów walczącej w Polsce z inną siecią marketów.
I jeszcze kredki akwarelowe „Artist” z Action. Za niecałe 10 zł.
Oczywiście mogą być lepsze, na przykład cudne Koh-I-Noory. Ale z robieniem sztuki jest tak samo jak z uprawianiem sportu – nie ma sensu zaczynać od kupna ciuchów za kilkaset czy kilka tysięcy.
Potrzeba najpierw zacząć robić, tu gdzie jesteś i tym, co już masz. Szczęście nie musi kosztować krocie.
Torebkę mogę zabrać ze sobą wszędzie, bo jest mała.
Mogę ją mieć na plaży albo na spacerze.
Pocztówki malować i rysować dla kogoś albo dla siebie.
Robić duchowe pamiątki miejsc, przeżyć, spotkań. Sztuka pomaga bowiem smakować życie i nosić je ze sobą jak skarb. Jak taką małą torebkę.
21. września zaczynamy 12-tygodniowy program rozwojowy „Droga Artysty”.
Możesz dołączyć na 4 tygodnie i sprawdzić, czy to dla Ciebie. A potem zdecydować, co dalej.
Teraz w cenie early bird. Informacje znajdziesz TU [KLIK].
Nie mogę się doczekać tej drogi z Wami!
Bądź dobry, dobra dla siebie
Małgosia
Zdjęcie jeszcze z campingu w Wenecji.
