To zdjęcie z wystawy malarstwa w najczęściej przeze mnie odwiedzanej galerii handlowej we Wrocławiu.
Na specjalnie podświetlonych i wyeksponowanych stoiskach można obejrzeć reprodukcje w oryginalnym rozmiarze dzieł znanych malarzy ostatnich stuleci, jakie widzieliśmy wszyscy w podręcznikach do plastyki.
Rozumiem, że pokazywanie, za ile je sprzedano na aukcji, ma dzisiejszemu człowiekowi uzmysłowić, ile to było warte.
W końcu tak patrzy młode pokolenie: jaki przychód generują założyciele federacji MMA, piosenkarze sprzedający w automatach własne perfumy, pisarze, którzy wydają jedną książkę na kwartał – ci, którzy mają paszporty do twórczości.
Językiem pieniądza próbuje się nam pokazać, jaka sztuka jest wartościowa.
Co nam to robi?
Przekonujemy się, że tylko wybrana część społeczeństwa może być twórcza, bo za nasze prace nikt nie zapłaci miliona funtów, ani nawet stówy.
Szkoda, że nie zorganizowano stoisk, na które każdy człowiek, najmłodszy i najstarszy, może przynieść swoje prace i się nim pochwalić.
Szkoda, że nie ma otwartych stanowisk, gdzie każdy mógłby coś porobić. Polepić, porysować, wyciąć, namalować, zrobić na szydełku.
Ach, no tak, handel by upadł, gdyby ludzie sobie przypomnieli, jakie inne w życiu mamy cudne przyjemności.
Zapełniacie już miejsca w 12-tygodniowej grupie rozwojowej online „Droga Artysty”, która startuje 21. września i potrwa do 16. grudnia. Zapraszam serdecznie, zobaczymy, jak nas rozwija życiowo odkrywanie własnej tożsamości jako twórcy.
Informacje TU [KLIK].
Bądźcie dobrzy dla siebie
Małgosia
