Dostrojenie

To, jak traktujemy siebie, wynika z tego, jak w ważnych momentach potraktowano nas. Bardzo to słychać w nieraz wyrywających się ludziom na głos fragmentach dialogów wewnętrznych. „Jestem idiotą”. „Przepraszam, że takie głupoty opowiadam” (gdy mówię coś dla mnie ważnego). „Przepraszam, że zawracam głowę”. „To nieważne”. „Nie powinnam płakać”. 
 
Z tego doświadczenia – jak opiekunowie odnoszą się do dzieci, gdy jest im trudno, budują one wzorzec traktowania i siebie, i swoich własnych dzieci. Dlatego bardzo do mnie przemawia prosty przykład, który podają autorzy książki o obecności:
 
„Pomyśl o klasycznym żarcie z cyklu ‚puk, puk’. Puenta doskonale oddaje odrzucający wzorzec wychowania:
 
Rodzic: Puk, puk.
Dziecko: Kto tam?
Rodzic: Flip i Flap.
Dziecko: Chlip?
Rodzic: Przestań płakać.
 
Źródłem tej odrzucającej odpowiedzi są doświadczenia rodzica, którego potrzeby emocjonalne nigdy nie były dostrzegane ani zaspakajane. Kiedy rodzic reaguje z dostrojeniem i troską, odpowiedź wygląda zupełnie inaczej.
 
Rodzic: Puk, puk.
Dziecko: Kto tam?
Rodzic: Flip i Flap.
Dziecko: Chlip?
Rodzic: Ojej, płaczesz? Chodź do mnie. Opowiedz mi o tym”
(D. Siegel, T. Bryson, Potęga obecności).
 
Można tu ciągnąć dalej: „Widzę, że jest ci smutno”, „czy chcesz żeby z tobą pobyć?”, „jestem tu z tobą” – czyli to wszystko, co nie jest wymuszaniem na dziecku wesołości czy prostymi receptami („nie myśl już o tym”), ale pozwoleniem, by dziecko przeżyło smutek i znalazło ukojenie. Pomaga, gdy robimy w sobie miejsce – na ten smutek, łzy i współdzielenie obecności.
 
To samo można robić dla siebie – być ze sobą i mówić do siebie jak do dziecka, gdy jest nam trudno.
 
Bądźcie dobrzy dla siebie 💚
m
 
#bliskidom #bliskosiebie #bliskodrugieg #potegaobecnosci
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *