„Nie wiem, co czuję, bo nigdy się dowiedziałem, że to coś ważnego”.
Przynoszę do domu kulę niepokoju.
Nie wiem, czy chcę usiąść, czy gdzieś iść, daleko.
Spotkałem dziś wielu ludzi, wysokich i niskich, śmiejących się i poważnych jak marmur posadzki, po której chodziliśmy.
Nie wiem, co za ćmienie rozsadza czaszkę. Może to była rozmowa, kiedy szef mówił rzeczy, na które się nie zgadzałem.
Nie udało się to, na co miałem nadzieję.
Coś podchodzi mi aż pod gardło i łapie za nie, ale na twarzy mam spokój, kamienny spokój.
Spokoju szukam, za spokój oddałbym wszystko.
Szukam go w telefonie, szukam go w kotlecie i diecie keto, w kawie, w przeglądaniu stosu papierów.
Spokój mi ucieka, zostaje dygot małego pisklęcia albo przygnębienie, które siada mi na piersi jak wielkie zwierzę.
Nikt mi nie powiedział, że to ważne, co czuję, więc dzisiaj nie wiem.
Mówiono mi „nie płacz”, więc przestałem.
Mówiono mi „nie przesadzaj”, więc dziś już nie wierzę sobie.
Mówiono „bądź twardy”, więc ubrałem zbroję, której nie ściągam nawet do snu.
Gdyby ktoś kiedyś pytał: „Jak się czujesz?”, mógłbym ukołysać to dziecko we mnie, które poszło ze mną na spotkanie pełne ludzi i rozmawiało z szefem, który nie rozumie, jak to jest pracować dla niego.
Wiedziałbym, co czują moje dzieci i umiałbym zadać im to pytanie, czochrać je po włosach, podrzucać do góry i przytulać się z nimi na kanapie.
–
Przypominam mój tekst sprzed kilku dobrych lat.
W marcu możesz zatroszczyć się o swoje uczucia:
🌿 24.03. o 18:00-21:00 na warsztacie „Jak się złościć”, który poprowadzimy z Dorotą Blumczyńską, psychoterapeutką rodzin, na Wyspie Mocy we Wrocławiu (informacje i zapisy TU [KLIK]),
🌿 na coachingu w gabinecie na Bartla 7a/2 we wtorki do 15:00 lub w czwartkowe popołudnia. Informacje TU [KLIK].
Z życzeniami dobroci dla siebie
Małgosia
