Powracać z wielkiej rozłąki

Powracać z wielkiej rozłąki

Jeśli dziecko odczuwa smutek, a rodzic mu mówi, że ma się uśmiechnąć – dziecko zapamiętuje, że po to, by być akceptowanym, musi porzucić siebie.

Podobnie wtedy, gdy płacze, a rodzic na nie krzyczy, by przestało się mazać, nakładając na łzy palące piętno wstydu.

Podobnie gdy dziecko się boi, a najbliższy opiekun je popędza albo porównuje z innymi.

Uczymy się w ten sposób wielkiej rozłąki – zostawiania siebie właśnie wtedy, gdy najbardziej siebie potrzebujemy. Oceniania tego, jak nam jest, a nie myślenia kategoriami odkrywania potrzeb. Zaczynamy wierzyć, że kiedy jest nam trudno, zasługujemy na karę. Że coś z nami jest nie tak. Że nikt nas nie przyjmie wtedy, gdy odczuwamy stany wspólne i znane wszystkim ludziom na Ziemi: żal, strach, rozpacz, smutek. Zamrażamy te uczucia i cali wpadamy w zamrożenie, odcinając się od wsparcia.

Zamrożenie jako strefa regulacji emocjonalnej samo w sobie jest już stanem ogromnie trudnym. To, co myślimy o tej sytuacji i co robimy, może nas albo wpychać głębiej w znieruchomienie, albo kierować ku miejscu, gdzie z powrotem napływa do naszego krwiobiegu ciepło i życie.

Jeśli macie ochotę się uczyć, jak być przy sobie w zamrożeniu zamiast porzucania siebie, zapraszam serdecznie na piątkowy warsztat online „Lista na deszczowy dzień”. Są na niego jeszcze dostępne miejsca (zapisać można się TU [KLIK]).

A jeśli pragniecie jeszcze więcej wsparcia w obsługiwaniu siebie wtedy, gdy robi się trudno – zapraszam na kurs online „Opiekowanie się poczuciem własnej wartości”, który potrwa cały miesiąc i można go realizować na bieżąco i ze wsparciem grupy na FB lub we własnym tempie na platformie kursowej (informacje i zapisy – TU [KLIK]).

Zapraszam gorącym sercem, gotowym, by Wam towarzyszyć 🧡
M

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *