Przytul

Przytul, bo wtedy dziecko wie, że jest ok. Że jest bezpieczne, kochane, ważne. Nie skupiaj się na tym, co zrobiło, jak zrobiło, że przyszło nie w porę, że później, że “nie ma o co płakać” Czytałam gdzieś radę, żeby przytulać dziecko dopiero, gdy się wypłacze (na przykład w pokoju obok). Czy da się bardziej zdewaluować, zafałszować ten gest? Przecież przytulenie jest przyjęciem, za darmo – zwłaszcza wtedy, gdy drugi człowiek nie poradzi sobie sam.

Zadano mi wczoraj pytanie, czy nie chciałabym napisać tekstu o znęcaniu się nad dziećmi. Odmówiłam, bo nie jestem specjalistką. Jednak zanik empatii na ogół nie jest wrodzony. Jest wyuczony. Od rodzica, który na przykład krzyczy, gdy dziecko płacze. Każe mu się uspokoić. Oskarża. Może nawet bije, bo tak został nauczony. Że płacz wkurza, a nie wzbudza współczucie. A przecież to zadaniem dorosłego jest pomóc nazwać dziecku uczucia, których doświadcza. “Jesteś chyba bardzo przestraszony”, “musi Ci być okropnie smutno”, “o jak to bardzo boli”. Jak szybko, w moim doświadczeniu, kończy się opłakiwanie, gdy nasz synek, wtulony we mnie, czuje się zrozumiany.

Przytul też wtedy, gdy jeszcze nie wiesz, co powiedzieć. Zbliż się, zanim znajdą się słowa te, co trzeba.

Dlaczego o tym dzisiaj, skoro wtorki zarezerwowane są dla JA+JA? Uczymy się na warsztatach waracac do siebie. Być ze sobą samą, zanim bieg życia wszystko ukradnie. Tylko że to bardzo trudne zadanie, gdy nie mamy w sobie biochemicznej pamięci spokoju, jaki daje przytulenie. Tego patentu, tego wytrychu, który sprawia, że wyciszają się lęki, że można “zebrać myśli”, ukoić emocjonalne zawirowanie. Bo zabrakło emocjonalnego elementarza – tej kartki, na której jesteśmy bezpieczni w ramionach mamy. Jej kołysanie to ta przystań w nas, która pozwala spokojnie patrzeć w dal. Brak tego doświadczenia – to wewnętrzny dygot, brak punktu zaczepienia. Trzeba się wtedy tego uczyć samemu. Trzeba w sobie przytulić tą drżącą cząstkę.

Dlatego przytulajmy. 🙂 To daleko ważniejsze, niż wychowanie “grzecznego” dziecka, które boi się oddychać, bo może będzie za głośno, albo Noblisty. Niech to będzie dziecko z zatankowanym zbiornikiem miłości i bezpieczeństwa na podróż przez życie.

Małgorzata Rybak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *