Słoik, który zmieni Twoje małżeństwo

Jeśli nadal szukacie adwentowych inspiracji, może Was zaciekawić niezywkły słoik pomysłu Marleny Bessman-Paliwody, o którym przeczytałam wczoraj. Właście dwa słoiki – jeden dla męża, drugi dla żony. Absolutnie genialny w swojej prostocie, kosztujący minimalne nakłady czasu (trudno wyobrazić sobie mniejsze) i co ważne – pełen tajemnic. 🙂

Autorka pisze, że zaczęła używać go sama. Mąż dołączył po kilku dniach, gdy zobaczył, co jest w środku. I uważam to za kluczowy czynnik sukcesu: to nie kobieta ciągnie za uszy męża, żeby włączył się w “pracę nad relacją”, czy podjął “pracę nad sobą”, stawiając go w roli niedouczonego gamonia. Tam, gdzie jest ten rodzaj przymusu, potem następuje zdziwienie, że “on jest niechętny, że nie angażuje się i nie ma inicjatywy” – ale jak można ją mieć, gdy druga połowa odbiera wolność decyzji w sprawach tak osobistych, jak pokierowanie własnym rozwojem?

Więc cudowność słoika tkwi po pierwsze w jego dobrowolności. Najlepszej zasadzie w podejmowaniu wysiłków przemiany małżeństwa (tu zresztą mamy szeroką paletę możliwości jej zagwarantowania – zaproszenie, pytanie “czy chcesz” albo prośba). Drugi powód niezwykłości tego narzędzia – to że otwiera na oczy na człowieka, który żyje obok nas.

Co Marlena wrzucała do słoika? Każdego dnia karteczkę z jedną rzeczą, za którą jest wdzięczna mężowi. A więcej o słoiku przeczytacie TU.

Słoików pełnych po brzegi…

Małgorzata Rybak

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *