Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek

Odkryłam ten film ze zdumieniem kilka tygodni temu. To bliska, ciepła i wzruszająca opowieść o małej społeczności mieszkańców wyspy na Kanale La Manche, która musi sobie poradzić z traumami i stratami II wojny światowej. Temu odbudowaniu siebie służy głębia wzajemnego spotkania i przyjęcia oraz… jeszcze kilka innych rzeczy. Garść moich refleksji po filmie przeczytacie w tekście dla Aletei [KLIK]. Jeśli szukacie filmu na jesienny wieczór, to bardzo polecam spędzenie go w towarzystwie bohaterów tej historii. Nie jest to kino moralnego niepokoju, ale na pewno coś, co dodaje otuchy. Pokazuje, jak bardzo więzi mogą przełamywać samotność i ratować życie.

M

Źródło zdjęcia TU

2 Comments

  1. Anastazja

    Świetny tekst o samotności. Mieszkam sama z córeczką w Warszawie i nie mam tutaj rodziny. Wcześniej bałam się ludzi, co o mnie pomyślą, że tak nie wypada zagadywać, że to Warszawa i ludzie są anonimowi, tłumy poruszające się do pracy i z pracy autobusem, metrem, a ja jestem jedną z tych mrówek. Dopiero po odejściu męża otworzyłam się na ludzi, poznaję sąsiadów, pani w sklepie, w autobusie, trenera na siłowni, mamy w żłobku, odnowiłam kontakty z koleżankami. Świat nie jest taki zły, ludzie chcą kontaktu, lekkiej rozmowy….o pogodzie, dzieciach, codzienności. Często obcy ludzie dają mi wiele siły na co dzień poprzez rozmowę, bo już nie jestem samotna, a należę do społeczności ludzi -po prostu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *