Styl przywiązania i przypuszczenia dzieci

Uderzyło mnie, że Siegel i Bryson nazywają unikający styl przywiązania jednocześnie stylem odrzucającym. A przecież to logiczne: ktoś, dla kogo świat uczuć jest niedostępny i niezrozumiały, nie tylko nie potrafi uznać go w sobie, ale także nie wierzy w uczucia przeżywane przez ludzi wokół siebie. Dlatego dziecko od unikającego rodzica słyszy: „przesadzasz”, „musisz przestać się bać”, „nic się nie stało” – komunikaty, które dają mu wierzyć, że to z nim jest coś nie tak, a nie z rodzicem.

Autorzy tak opisują przypuszczenia dziecka rodzica unikająco-odrzucającego: „Może i mój rodzic spędza ze mną wiele czasu, ale nie interesuje go, czego potrzebuję ani jak się czuję, więc nauczę się  ignorować własne emocje i będę unikać komunikowania własnych potrzeb” (D. Siegel, T. Bryson, Potęga obecności).

Rodzic lękowo-ambiwalentny, reagując raz wrażliwie i adekwatnie, a raz kompletnie nie, sprawia, że dziecko myśli: „Nigdy nie wiem, jak zareaguje mój rodzic, więc muszę być w napięciu. Zawsze muszę mieć się na baczności. Nie mogę zaufać, że na innych ludziach można polegać” (jw.).

Gdy rodzic działa według wzorca lękowo-zdezorganizowanego, dziecko doświadcza przerażenia i braku oparcia. „Mój rodzic jest przerażający i dezorientujący. Nie czuję się bezpiecznie i nie mam nikogo, kto zadbałby o moje bezpieczeństwo. Nie wiem, co robić. Odczuwam bezradność. Boję się ludzi i wiem, że nie mogę na nich polegać” (jw.).

Po to, by dziecko mogło gromadzić jak najwięcej dobrych doświadczeń, potrzebujemy traktować uczucia jako ważne, umieć nazywać je w sobie, poznawać ich historię i opiekować się nimi. Skłonni do malowania świata na czarno często potępiają rodziców, że są zbyt zajęci pracą i sprawami materialnymi, by być obecnymi przy dzieciach – a ja myślę, że bardzo potrzeba zmienić tę narrację. Rodzice tym więcej pracują i są nieobecni duchem, im mniej mają kontaktu z własnym wnętrzem i jego cierpiącymi, porzuconymi częściami. I wtedy praca daje im zapomnienie albo poczucie sukcesu, a relacja z dziećmi staje się miejscem odreagowywania własnych bied.

Dlatego to takie ważne, by brać do rąk własne niedostatki i opiekować je, i jednocześnie uczyć się swoich dzieci, ich potrzeb i miejsc wrażliwych. By móc je widzieć, chronić i dawać im ukojenie.

Bądźcie dla siebie dobrzy <3

m

#bliskosiebie #bliskodrugiego #bliskidom #potegaobecnosci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *