Wokół wsparcia

Właśnie skończyło się moje spotkanie superwizyjne z Jackiem Joksiem. Pisałam już kiedyś, że gdy kończyłam pierwszą szkołę coachingu, miałam myśl, że jeśli mam wykonywać ten zawód, to chciałabym superwizować się właśnie u niego (choć, jak się okazało, Jacek wtedy jeszcze nawet superwizorem nie był, podjął kształcenie w tym kierunku dopiero później). Bardzo przemawiał do mnie sposób, w jaki łączył ogromną wrażliwość z rzetelnością i granicami. Rozległą wiedzę humanistyczną z pokorą i skromnością.

Superwizji wyczekuję zawsze z radością i przejęciem, bo wiem, że jest miejsce, gdzie mogę zanieść swoje pytania, radości i trudy, jakich doświadczam w pracy jako coach. Bo coaching – przynajmniej taki, jaki jest mi znany – nie polega na byciu kimś, kto „wie lepiej”, „motywuje” czy też oferuje jakikolwiek inny „trening” (a w wielu obiegowych opiniach tak jest opisywany). Moja praca to obecność, słuchanie, zadawanie pytań. Wspieranie drugiego człowieka w tworzeniu obrazu, na którym są i zbliżenia kamery, i poszerzająca się perspektywa, i refleksja nad tym, co mój aparat rejestruje, a co z rzeczywistości zostaje przefiltrowane i pominięte.

I podobną rzecz robi Jacek ze mną, choć cenię także momenty, gdy dzieli się własnym doświadczeniem wielu przepracowanych lat i rozwoju. Mogę doświadczyć i bycia wysłuchaną, i zanurzyć swój trud empatii, i zadać sobie pytania, na jakie bym nie wpadła. Wrócić na bezpieczne tory, kiedy zaczynam wjeżdżać w chaszcze
Mogę wspierać innych tylko wtedy, gdy sama także doświadczam wsparcia. Inaczej mogłabym chcieć wybierać drogi na skróty: czucia mniej, myślenia mniej, wchodzenia w tryb oszczędzania, który poprzedza jazdę na oparach.

Myśli o wsparciu towarzyszą mi na przełomie lutego i marca. Także w związku z ostatnią wtorkową konferencją, ale też podczas przygotowań do warsztatu „Empatyczne dwójki” – czyli o wzajemnym wsparciu poprzez empatię – który zaplanowałam na 12 marca (informacje o nim znajdziecie TU [KLIK]).

Bo tak jesteśmy pomyślani, że wiele rzeczy potrafimy wymyślać i robić sami, a jednocześnie tyle rzeczy jest możliwych jedynie w relacji z drugim człowiekiem. A czasem z kimś drugim to, co zajęłoby nam sto lat, przychodzi do nas łatwiej i szybciej.

Bądźcie dobrzy dla siebie ❤

M

Obraz na zdjęciu: Marina Czajkowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *